poniedziałek, 16 września 2013

#3 - Don't you see?

Siedziałam na kanapie oglądając 'American Pie' kiedy nagle Ding! Dong! Przyszli sąsiedzi na kolację.
- O witam - usłyszałam głos babci - Idźcie do jadalni, ja zaraz przyjdę.
Babcia weszła do salonu wyłączając telewizor. Co za zniewaga!?
-Ej! Ja to oglądałam! - Wzburzyłam się, krzyżując ręce na piersi.
- Biersackowie przyszli - zakomunikowała babcia - Idź się przywitaj.
- Yhym - wstałam z kanapy i ruszyłam do pokoju obok.
Weszłam do jadalni i ujrzałam niską, niebieskooką brunetkę, wysokiego mężczyznę o oczach brązowych, drugą brunetkę, tym razem o miodowych oczach i Jego. Andy patrzył na mnie ze smutkiem, ale próbował to ukryć.
- Dzień dobry! -uśmiechnęłam się- Jestem Chacky, wnuczka Reginy.
- Cześć - odwzajemniła uśmiech matka Andy'ego - Jestem Amy, to - wskazała na mężczyznę siedzącego obok - mój mąż Chris.
Uśmiechnęliśmy się do siebie. Mężczyzna lekko mi pomachał.
-.. A to nasze dzieci Andrew i Elizabeth.
- Cześć - przywitała się Elizabeth - Mów mi Eli.
Dziewczyna wyglądała na miłą, więc usiadłam koło niej.
- Oryginalny wygląd - zauważyła Amy - Jesteś prześliczna!
- Och dziękuje - zarumieniłam się, próbując to ukryć za włosami.
Całą kolację rozmawiałam z Elizabeth. Wydawała się świetna i na prawdę ją polubiłam.
- Channel, może pokażesz Eli i Andy'emu swój pokój? - zaproponowała babcia.
- Okej, chodźcie - pociągnęłam ich za ręce.
- Channel? - zapytał Andy - To twoje pełne imię?
Potrząsnęłam głową i otworzyłam drzwi do pokoju. Zaraz po przekroczeniu progu Eli zauważyła mój zeszyt z rysunkami. Usiadła na łóżku i zaczęła oglądać. Próbowałam jej go zabrać, ale no cóż nie wyszło. W końcu oddała mi go i z wielkim zacieszem powiedziała.
- Zajebiste! Narysujesz mnie?
- Może, może - zaczęłam się zastanawiać - Jeśli chcesz to mogę spróbować, ale cudów nie obiecuje. Dasz mi jakieś swoje zdjęcie czy coś?
- Jasne - wyszczerzyła się i o chwili wyjęła z portfelu jej zdjęcie z bratem - Może być to?

* * *

Minął miesiąc. Zaprzyjaźniłam się z Elizabeth, a za Andym nie przepadałam od czasu rozmowy nad jeziorem.
Po skończeniu rysunku dla Eli poszłam do nich. Zadzwoniłam dzwonkiem, i po chwili drzwi otworzył mi Andy. Był w samych bokserkach. Na mój widok zaczerwienił się lekko.
- Ym.. Hej - przywitałam się cicho - Jest Elizabeth?
- Cześć. Poszła do koleżanki - odpowiedział  - Za chwile powinna przyjść. Może wejdziesz?
- Okej - ominęłam go i weszłam do salonu - Ładnie tu.
- Napijesz się czegoś? - zapytał uprzejmie.
- Hmm.. Dasz mi wody?
Zniknął w kuchni. Po chwili usłyszałam rozbijające się szkło i krzyk Andyego. Wbiegłam do kuchni i zobaczyłam go siedzącego na krześle z zakrwawioną nogą a obok niego rozbitą szklankę.
- Gdzie apteczka? - zapytałam.
- Obróć głowę w lewo - wyszczerzył się.
Obróciłam głowę a obok mnie wisiała apteczka. +20 do spostrzegawczości dla mnie. Wyciągnęłam z niej potrzebne rzeczy. Kucnęłam przed Andym i obejrzałam stopę. Zauważyłam w niej mały kawałek szkła. Pociągnęłam go lekko a Biersack wrzasnął.
- Bądź mężczyzną - jęknęłam - Zaciśnij usta czy coś.
Wykonał moje polecenie a ja wyciągnęłam kawałek szkła. Po opatrzeniu rany podniosłam kawałek szkła i pokazałam Andyemu.
- Dzielny chłopczyk - wyszczerzyłam się - Chyba nie było tak źle, prawda?
Zachichotał cicho i pociągnął mnie tak że siadłam na jego kolanach.
- Dostanę całusa w nagrodę? - zamruczał mi do ucha, a mnie przeszedł dreszcz.
Pocałowałam go w policzek, a później wstałam i zaczęłam zbierać kawałki szkła. Później je wyrzuciłam. Kątem oka zauważyłam że Andy mi się przygląda. Nie zwracając na niego uwagi nalałam sobie wody do szklanki. Po wypiciu wsadziłam szklankę do zlewu, a widząc w nim wielką górę naczyń postanowiłam pozmywać. Odkręciłam wodę i zabrałam się do roboty.
- Co ty robisz? - zapytał Andy stając za mną.
- Zmywam, nie widać? - odpowiedziałam pytaniem na pytaniem.
Uśmiechnął się lekko i przyciągnął mnie do siebie mocno przytulając.
- Co ty robisz? - zapytałam odwracając do niego przodem - Biersack, daj mi pozmywać
- Przytulam cię, nie widać? - wyszczerzył się - Nie dam ci zmywać, bo jesteś gościem, a goście takimi rzeczami się nie zajmują.
Obrócił mnie do siebie przodem. Nasze twarze dzieliły centymetry. Czułam jego słodki oddech w moich nozdrzach. Nasze usta coraz bardziej zbliżały się do siebie, gdy nagle..

5 komentarzy:

  1. Ejj !! ;D ja sie tu tak wkrecilam a tu bam ! koniec ;( ugh ;D
    Rozdzial jest swietny ;D
    czekam na next'a ;D
    Zapraszam do mnie :
    http://wecanstillsurvive-elizabethstory.blogspot.com
    http://iwilldieforyouelizabeth.blogspot.com
    ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudownie *O*
    Mimo że ładnie się zapowiadało zgaduję że do pocałunku nie dojdzie, bo coś/ktoś im przeszkodzi? ;c
    Czekam na next'a ;3

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale superr<3 Czekam na kolejny! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Biersack niezdaro. xD
    Czemu koniec. Czemu? :C
    A w sumie.. Następna część już jest! xD

    OdpowiedzUsuń
  5. Ouuu..nawet nie wiesz jak się cieszę, że czytam to już jakiś czas po opublikowaniu tych rozdziałów..przynajmniej nie muszę się męczyć i zastanawiać w oczekiwaniu na następny :3

    OdpowiedzUsuń

Jeśli już przeczytałaś/łeś rozdział to miło by było gdybyś zostawił/a komentarz. Dla Ciebie to chwila, a dla mnie to motywacja do działania :)