' - Wychodzę na piwo! - krzyknął Tom i trzasnął drzwiami. Odczekałam 10 minut i pobiegłam do pokoju spakować swoje rzeczy. Gdy już prawie skończyłam do pokoju wszedł mój 'chłopak'.
- Co ty robisz!? - krzyknął.
- Wyprowadzam się - odpowiedziałam drżącym głosem.
- No chyba cię pojebało! - pchnął mnie na łóżko, a ja uderzyłam głową o ścianę. - Mała suko, jesteś moją własnością, nie uciekniesz mi.
- Nie jestem twoją własnością! - krzyknęłam przez łzy - Nienawidzę cię!
- Zaraz Ci to udowodnię - usiadł na mnie okrakiem i zaczął rozpinać mi spodnie. Chociaż raz postanowiłam walczyć i zaczęłam się rzucać. Tom spadł ze mnie na podłogę a ja zerwałam się z łóżka. Kopnęłam go w kroczę, zabrałam torbę i wybiegłam z domu. Szłam ulicą, gdy nagle..'
- Chacky! - usłyszałam nad sobą głos Biersacka - Co miałaś na myśli mówiąc, że to twoja wina?
- Tom ją zabił przeze mnie - szepnęłam.
- Skarbie, o czym ty mówisz? - zdziwił się. Opowiedziałam mu całą historię - Czyli on zabił moją siostrę przez ciebie?
- Tak - szepnęłam - Myślałam, że już odpuścił, ale jednak się myliłam. Przepraszam... Powinnam odejść.
- Chacky to nie twoja wina - przytulił mnie - Ten psychopata zapłaci, za to co zrobił Elizabeth. Nie odchodź. Nie chcę jeszcze ciebie stracić.
- Kocham cię - wymruczałam przez łzy. Usłyszałam, że zachichotał cicho.
- Chodź do domu - pociągnął mnie za rękę - Lepiej będzie jak ten dzień już się skończy, prawda?
Przytaknęłam i wtuliłam się w Andyego.
'Biegłam lasem. Nie wiedziałam przed czym, ani dlaczego, ale bałam się. W pewnym momencie wywróciłam się. Gdy podniosłam wzrok moim oczom ukazała się... Elizabeth. Ale nie moja ukochana siostra z innych rodziców, tylko jakaś taka inna. Miała podarte, zakrwawione ubrania. Miała kilka siniaków i zadrapań.
- Elizabeth! Co ci się stało? - zapytałam przerażona.
- To ty! To twoja wina! - krzyczała. Wyciągnęła zza pleców nóż i zmierzała z nim w moją stronę'
- Nie!! - obudziłam się z krzykiem. Popatrzyłam na zegar. 9:21. Za godzinę zaczyna się pogrzeb Eli. Wstałam z łóżka i podeszłam do szafy. Wyciągnęłam z niej czarną sukienkę z koronką i jakieś szpilki.
Zbiegłam na dół po schodach, a przez moje szpilki prawie spadłam ze schodów wprost w ramiona Ashleya.
- No mała, uważaj bo rozwalisz swoją piękną buźkę - zaśmiał się stawiając mnie w pionie.
- Dobrze tatusiu - uśmiechnęłam się i weszłam do kuchni. Na krześle siedział Andy.
- Cześć skarbie - cmoknęłam go w policzek. Jadłeś coś?
- Hej.. nie - mruknął.
- Naleśniki czy jajecznica?
- Naleśniki.
Wzięłam się za robienie naleśników. Po jakiś 10 minutach na stole leżał ich cały talerz.
- Smacznego - mruknęłam jedząc.
Po zjedzeniu wyszliśmy z domu do kościoła. Tak, Eli była wierząca. Obiecałam sobie, że się nie rozpłaczę i dzielnie dotrzymywałam obietnicy do czasu wkładaniu trumny do grobu. Andy wcisnął mi do ręki czerwoną róże, a ja dzielnie wrzuciłam ją do dołu. Spojrzałam w dól i ujrzałam trumnę z nazwiskiem 'Elizabeth Biersack'. Wtuliłam się mocno w Andyego i zaczęłam płakać. Po pogrzebie poszliśmy do domu
~ ~ ~ ~
A oto i kolejny rozdział. Depresyjny i nudny. Tak, mam zjebany humor.
- Nie jestem twoją własnością! - krzyknęłam przez łzy - Nienawidzę cię!
- Zaraz Ci to udowodnię - usiadł na mnie okrakiem i zaczął rozpinać mi spodnie. Chociaż raz postanowiłam walczyć i zaczęłam się rzucać. Tom spadł ze mnie na podłogę a ja zerwałam się z łóżka. Kopnęłam go w kroczę, zabrałam torbę i wybiegłam z domu. Szłam ulicą, gdy nagle..'
- Chacky! - usłyszałam nad sobą głos Biersacka - Co miałaś na myśli mówiąc, że to twoja wina?
- Tom ją zabił przeze mnie - szepnęłam.
- Skarbie, o czym ty mówisz? - zdziwił się. Opowiedziałam mu całą historię - Czyli on zabił moją siostrę przez ciebie?
- Tak - szepnęłam - Myślałam, że już odpuścił, ale jednak się myliłam. Przepraszam... Powinnam odejść.
- Chacky to nie twoja wina - przytulił mnie - Ten psychopata zapłaci, za to co zrobił Elizabeth. Nie odchodź. Nie chcę jeszcze ciebie stracić.
- Kocham cię - wymruczałam przez łzy. Usłyszałam, że zachichotał cicho.
- Chodź do domu - pociągnął mnie za rękę - Lepiej będzie jak ten dzień już się skończy, prawda?
Przytaknęłam i wtuliłam się w Andyego.
'Biegłam lasem. Nie wiedziałam przed czym, ani dlaczego, ale bałam się. W pewnym momencie wywróciłam się. Gdy podniosłam wzrok moim oczom ukazała się... Elizabeth. Ale nie moja ukochana siostra z innych rodziców, tylko jakaś taka inna. Miała podarte, zakrwawione ubrania. Miała kilka siniaków i zadrapań.
- Elizabeth! Co ci się stało? - zapytałam przerażona.
- To ty! To twoja wina! - krzyczała. Wyciągnęła zza pleców nóż i zmierzała z nim w moją stronę'
- Nie!! - obudziłam się z krzykiem. Popatrzyłam na zegar. 9:21. Za godzinę zaczyna się pogrzeb Eli. Wstałam z łóżka i podeszłam do szafy. Wyciągnęłam z niej czarną sukienkę z koronką i jakieś szpilki.
Zbiegłam na dół po schodach, a przez moje szpilki prawie spadłam ze schodów wprost w ramiona Ashleya.
- No mała, uważaj bo rozwalisz swoją piękną buźkę - zaśmiał się stawiając mnie w pionie.
- Dobrze tatusiu - uśmiechnęłam się i weszłam do kuchni. Na krześle siedział Andy.
- Cześć skarbie - cmoknęłam go w policzek. Jadłeś coś?
- Hej.. nie - mruknął.
- Naleśniki czy jajecznica?
- Naleśniki.
Wzięłam się za robienie naleśników. Po jakiś 10 minutach na stole leżał ich cały talerz.
- Smacznego - mruknęłam jedząc.
Po zjedzeniu wyszliśmy z domu do kościoła. Tak, Eli była wierząca. Obiecałam sobie, że się nie rozpłaczę i dzielnie dotrzymywałam obietnicy do czasu wkładaniu trumny do grobu. Andy wcisnął mi do ręki czerwoną róże, a ja dzielnie wrzuciłam ją do dołu. Spojrzałam w dól i ujrzałam trumnę z nazwiskiem 'Elizabeth Biersack'. Wtuliłam się mocno w Andyego i zaczęłam płakać. Po pogrzebie poszliśmy do domu
~ ~ ~ ~
A oto i kolejny rozdział. Depresyjny i nudny. Tak, mam zjebany humor.

NIE JEST NUDNY !
OdpowiedzUsuńJest taki smutny ;< No szkoda mi Elki ;cc
Czekam niecierpliwie na następny <3
Nie jest nudny. Lubie depresyjne xd
OdpowiedzUsuńPisz szybko next mała <3
Smutny rozdzialik. ;-;
OdpowiedzUsuńCzekam na next'a. :3