środa, 25 września 2013

#11 - To moja wina

 - Ale jak to!? - pisnęłam zalewając się łzami.
- Nie wiem - szepnął - Mamy się zgłosić na policję, tam wszystko nam powiedzą.
Wyskoczyłam z wanny nie przejmując się moją nagością. Ubrałam granatowe rurki i czarno koszulkę z logiem bvb.
- Chodź - pociągnęłam chłopaka za rękę.
- Ash, do samochodu już! - krzyknęłam.
Mój najlepszy przyjaciel pobiegł od razu do samochodu o nic nie pytając. Za to go uwielbiałam, nie zadawał zbędnych pytań. Wepchnęłam Andyego do auta i sama weszłam. Mój chłopak był nieobecny.
- Gdzie jedziemy? - zapytał Ashley.
- Na policję - odpowiedziałam - Elizabeth nie żyje.
Zatrzymał samochód z piskiem. Schował twarz w dłoniach.
- Jak to kurwa nie żyje!? - krzyknął - Jak to się stało?
- Nie wiem - odpowiedziałam szlochając - Dlatego jedziemy na policję.
Ashley wytarł mokre oczy i ruszył. Po dwóch minutach byliśmy już na komisariacie. Wbiegłam razem z Ashleyem ciągnąć Biersacka za sobą.
- O co chodzi? - zapytał jakiś starszy facet w mundurze.
- Kazali nam przyjechać. Podobno znaleziono niejaką Elizabeth Biersack - odpowiedziałam. Jako jedyna z towarzystwa potrafiłam skleić zrozumiałe zdanie.
- Ah.. Proszę jedną osobę ze sobą, a reszta niech zostanie - chłopcy wepchnęli mnie do gabinetu.
- A więc kim pani jest dla pani Biersack?
- Najlepszą przyjaciółką.
- Przykro mi, nie mogę udzielić pani żadnych informacji. Nie jest pani rodziną.
- Posłuchaj - krzyknęłam - Była dla mnie jak siostra! Kochałam ją i oddałabym za nią życie, więc nie waż się mówić, że nie byłam rodziną! Z resztą na korytarzu siedzi jej brat i nie jest w stanie tu wejść, więc powiesz mi kurwa co jej się stało!?
- Przepraszam, nie wiedziałem - mruknął - A więc, pani Elizabeth została zgwałcona.
Zamarłam. Mała i słodka Eli zgwałcona przez jakiegoś obleśnego typa. Wybuchłam płaczem.
- Przez kogo? Kurwa zabije!
- Niejakiego Toma Wil...
- Wilson? - zapytałam.
Komisarz pokiwał głową, a ja zamarłam. Mój były i Eli. Wybiegłam z gabinetu i zapytałam jakiegoś policjanta
- Gdzie jest Tom Wilson?
- Na przesłuchaniu w sali 14.
Jak poparzona wbiegłam do sali i ujrzałam mojego byłego.
- Ty sukinsynie! - krzyknęłam - Jak mogłeś jej to zrobić!? Dlaczego!?
- O witaj Channel - uśmiechnął się - Twoja koleżaneczka? Och.. gdybyś tylko ją wtedy widziała. Przerażenie w jej oczach, łzy spływające po policzkach. Pobawiłem się nią trochę, a później zabiłem. Strzeliłem prosto w głowę. Jej śliczna buźka prysnęła krwią, a jej serce umarło. Na zawsze. Trzeba było być grzeczną dziewczynką i mi nie uciekać. Twoja koleżanka może by przeżyła.
- Ty psychopato! - krzyknęłam i rzuciłam się na niego. Biłam go, do czasu gdy mnie od niego odciągnęli. Zauważyłam, że jeszcze się podniósł i wypluł trochę krwi. Wybiegłam z sali i zaczęłam płakać. Poczułam, że ktoś siada koło mnie. Andy.
- Skarbie, nie płacz - szepnął przez łzy, mocno mnie przytulając.
- To moja wina! Tom ją zabił przeze mnie - krzyknęłam i wybiegłam z komisariatu.

~ ~ ~ ~
No i jest kolejny rozdział.
Te emocje! Te wybuchy! ;-;

3 komentarze:

  1. Zabiłabym tego typa ;-;
    Nie mogę sie doczekac next'a.
    Pisz szybko ;3

    OdpowiedzUsuń
  2. TE EMOCJE SĄ NIE DO OPISANIA.!
    Jak on mógł jej to zrobić drań chuj jebany kurwa.

    OdpowiedzUsuń
  3. Powiesiła bym takiego za jaja na drzewie i patrzyła jak zdycha ;_;
    Szkoda mi dziewczyny ;c
    Czekam ♥

    OdpowiedzUsuń

Jeśli już przeczytałaś/łeś rozdział to miło by było gdybyś zostawił/a komentarz. Dla Ciebie to chwila, a dla mnie to motywacja do działania :)