piątek, 6 grudnia 2013

#26 - Byłeś grzeczny?

~ Perspektywa Andy'ego ~

Michelle wybiegła z pokoju, zostawiając mnie samego z informacją, że zostanę ojcem. Siedziałem na łóżku opierdalając się w myślach, za to co zrobiłem. Biersack ty pierdolony pojebańcu po co to zrobiłeś!? Masz, a raczej miałeś mądrą i piękną dziewczynę a zdradziłeś ją z jakąś zwykłą dziwką! Ona na to nie zasłużyła! Nie wybaczy ci tego. Ehh.. Jesteś żałosny.
- Biersack coś ty jej kurwa zrobił!? - do pokoju wpadła Sammi. Nigdy nie widziałem jej tak wkurwionej.
- Zdradziłem ją.. - powiedziałem wstając.
- Ty cioto! Ona się kochała, jak mogłeś jej coś takiego zrobić!? - krzyczała przyciskając mnie do ściany - Miłość, wiesz co to znaczy!? Nie, nie wiesz! A wiesz dlaczego? Bo jesteś niedojebanym sukinsynem bez uczuć.
- Sammi kurwa, błagam.. - wyszeptałem przez łzy - Daj mi spokój.
- Nie! Staram się uświadomić ci, że jesteś nic nie wartym śmieciem. Wybiegła stąd a ty co? Siedzisz sobie, jak niby nic się nie stało. Wiedz, że jak jej się coś stanie to nie pozwolę ci się zabić, będziesz żył ze świadomością że to przez ciebie, rozumiesz?
Rozpłakałem się jeszcze bardziej. Sammi popatrzyła na mnie ze współczuciem i.. przytuliła mnie.
- C.. Co ty robisz? - zapytałem lekko oszołomiony. Najpierw mnie opierdala, później przytula.
- Boję się - wyszeptała - Wiesz, że ona jest w ciąży? Gdy się o tym dowiedziała, wcale nie cieszyła się z tego dziecka. Wydaje mi się, że chciała się go pozbyć, ale powiedziałam, że ty się ucieszysz, a ty... No cóż zdradziłeś ją. Boję się, że ona zrobi coś głupiego.
- Zadzwoń do niej! - powiedziałem smutno - Ja pójdę jej poszukać.
- Nie pójdziesz jej szukać - popatrzyła na mnie jak na idiotę - Jesteś ostatnią osobą, którą Chacky chcę teraz zobaczyć.
- Ale musimy coś zrobić, błagam cię.
- Możemy tylko czekać - odpowiedziała, wskazując ręką na telefon Chacky, leżący na szafce.

~ Perspektywa Michelle ~

Biegłam ulicą w jakimś nieokreślonym kierunku. Co ja teraz zrobię? Nie wrócę teraz do chłopaków, nie chcę GO widzieć.Zamyśliłam się i wpadłam na kogoś.
- Prze.. Przepraszam - wyszeptałam przez łzy - Nie zauważyłam pana.
- Michelle? - zapytał mnie mężczyzna, na którego wpadłam. Podniosłam wzrok i ujrzałam Jacoba.
- Cz.. Cześć Jacob - przywitałam się wysilając się na uśmiech.
- Śliczna, co się stało? - zapytał przytulając mnie do siebie.
- Jestem w ciąży, chłopak mnie zdradził i nie mam gdzie mieszkać - odpowiedziałam na jednym wdechu.
- Możesz zamieszkać u mnie - uśmiechnął się - W końcu jesteś moją, tak jakby, córką. W końcu to ja cię stworzyłem i jestem za ciebie odpowiedzialny.
- Nie Jacob, nie jesteś. Sama sobie jakoś poradzę.
- Nie gadaj głupot - uśmiechnął się słodko i pociągnął mnie w nieokreślonym kierunku - Chodź.
Po chwili dotarliśmy do mieszkania Jacoba. Zaraz po wejściu usłyszeliśmy kobiecy głos.
- Tato, to ty?
- Tak, skarbie, to ja! - odkrzyknął mój stwórca - Chodź tu na chwilę.
Obok nas pojawiła się niska, blond włosa wampirzyca.
- A to kto? - zapytała mierząc mnie wzrokiem.
- Michelle Black - przedstawiłam się podając blondynce rękę.
- Roxana Jonas - niepewnie ściskając moją dłoń - Córka Jacob'a.
- Skarbie, Chelle będzie z nami mieszkać jakiś czas, ok? - zapytał Jacob - Jest w ciąży i nie ma gdzie mieszkać.
- W ciąży..? - zdziwiła się Roxana -Że z tobą?
- Nie - zaprzeczyłam szybko - Jestem w ciąży z pewnym dupkiem, który mnie zdradził.
- Och.. tak mi przykro - przytuliła mnie - To zwykły debil, nie przejmuj się nim.
- Ale.. Ja go kocham - wybuchnęłam płaczem - Nie poradzę sobie bez niego.
- Poradzisz, razem z ojcem będziemy cię wspierać .
Rozmawialiśmy jeszcze chwilę i  nagle coś mi się przypomniało.
- Nie mam tutaj żadnych ubrań, ani telefonu - powiedziałam - Pojedzie ktoś ze mną do domu?
- Jasne, nie pozwolę ci tam iść samej, siostrzyczko - powiedziała Roxi. Popatrzyłam na nią pytająco. Siostrzyczko? - No w końcu mamy tego samego ojca. Znaczy mnie mnie stworzył, a ciebie przywrócił do życia, ale to taki szczegół.
- Dobra to idziemy? - zapytałam wstając z kanapy. Chciałam to mieć jak najszybciej za sobą.
- Zawiozę was - powiedział Jacob i ruszyliśmy do samochodu.

Wysiadłyśmy z czarnego BMW Jacoba i ruszyłyśmy do domu. Zaraz po przekroczeniu progu na mojej szyi uwiesiła się Sammi.
- Mała, gdzieś ty była!? - zapytała moja przyjaciółka przytulając mnie - Martwiliśmy się..
- Taa.. A szczególnie Andy - zaśmiałam się gorzko - Wyprowadzam się, nie chcę z nim mieszkać, to boli.
- Ahh.. Rozumiem - powiedziała puszczając mnie - Pewnie teraz idziesz się spakować, co?
- No tak jakby, czy on jest na górze? - zapytałam ze łzami w oczach. Doll przytaknęła, a ja razem z Roxi poszłyśmy na górę. Niepewnie otworzyłam drzwi i ujrzałam leżącego na łóżku Andy'ego. Starałam się nie zwracać na niego uwagi podeszłam do szafy. Wyciągnęłam z niej walizkę i zaczęłam wrzucać do niej moje ubrania.
- Michelle? - zapytał wstając podchodząc do mnie - Skarbie, proszę porozmawiajmy.
- Nie nazywaj mnie skarbem! - wykrzyknęłam - Mów sobie tak do tej swojej dziwki..
- Mała, proszę nie bądź taka - wyszeptał przytulając mnie - Kocham cię.
- Spierdalaj! - popchnęłam go na łóżko - Nie kochasz mnie! Jakbyś kochał to byś nie zdradził! Nienawidzę cię, czaisz?
- Nie kochasz mnie już? - zapytał ze łzami w oczach - No przecież uczucie tak szybko nie znika...
- Zdziwił byś się jak szybko. Nie kocham cię - skłamałam. Wciąż go kochałam, ale nie chciałam, żeby o tym wiedział - A teraz daj mi się już spakować.
- A dziecko? Będzie się wychowywało bez ojca?
- Będziesz się mógł spotykać z maleństwem, kiedy tylko chcesz.
Skończyłam się pakować. Wzięłam telefon z szafki nocnej i gdy chciałam odejść, Biersack złapał mnie za rękę.
- Kocham cię - wyszeptał, a moje oczy się zaszkliły.
- Nienawidzę cię - odpowiedziałam  i wyszłam z Roxaną.
Zaraz po opuszczeniu pokoju wybuchnęłam płaczem. Roxi przytuliła mnie i głaskała po głowie.
- Chacky!? - usłyszałyśmy głos Asha. Pociągnął mnie do siebie - Kochanie, co się dzieje?
- Wyprowadzam się - odpowiedziałam - Powód pewnie znasz, prawda?
- Tak, tak znam - mruknął smutno - Ale wciąż będziemy się przyjaźnić, tak?
- Jasne! - uśmiechnęłam się krzywo - Jesteś moim najlepszym przyjacielem.
- Idziemy? - zapytała Roxana wyczekująco - Ojciec czeka.
- Tak, idziemy. Pa Ash.
Pożegnałam się z resztą i wyszłyśmy do samochodu.

~ 3 miesiące później ~
Jest 6 grudnia. Minęły 3 miesiące od zerwania z Andy'm. Jestem w 6 miesiącu ciąży i urodzę chłopca. Czuję się jak wieloryb, ale chłopcy pocieszając mnie, że wciąż jestem piękna. Andy'ego unikam, jak tylko mogę, ale to trudne, ponieważ gdy siedzę w domu u chłopaków to on zawsze tam jest. Biersack cały czas chce do mnie wrócić, również bym chciała, ale nie potrafię mu wybaczyć. Dzisiaj idę do chłopaków. Jako, że dzisiaj Mikołajki ubrałam sweter z reniferem i czapkę św. Mikołaja. Ruszyłam do domu Black Veil Brides. Po 20 minutach zapukałam do drzwi. Otworzyła mi Sammi w stroju śnieżynki.
- Wesołych mikołajek! - rozdarłyśmy się jednocześnie przytulając się.
- Cześć maluchu! - przywitała się z moim brzuchem. Miała na jego punkcie obsesję.
Weszłyśmy do salonu, gdzie przywitałam się ze wszystkimi.
- Młody, wujek Ashley coś dla ciebie ma - powiedział Purdy głaszcząc mnie po brzuchu i wymachując jakąś torbą z prezentem.
- Matka otwieraj - podał mi torebkę.
Niepewnie zajrzałam do środka i wyciągnęłam z niej czarne body z białym napisem 'Outlaw'. Gdy tylko je zobaczyłam wybuchnęłam śmiechem.
- Ejj.. Też coś dla niego mam - powiedziała Sammi podając mi kolejną torebkę. Wyciągnęłam z niej czerwoną koszulkę z napisem 'Kiedyś będę prezydentem'. Przytuliłam Sammi i usiadłyśmy na kanapie.
- Michelle, chodź tu - powiedział Andy z cwaniackim uśmiechem.
Niepewnie podeszłam do niego a on popatrzył w górę z uśmiechem. Podniosłam wzrok i zamarłam. Jemioła.
- No skarbie, czekam - zrobił dziubek. Cmoknęłam go i się odsunęłam się szybko. Pragnęłam więcej, ale nie mogłam. Bałam się, ale jednocześnie chciałam do niego wrócić. A może spróbować mu wybaczyć?- Tylko tyle?
- A zasłużyłeś na więcej? - zaczęłam się z nim droczyć - Byłeś grzeczny?
- No byłem  - wyszczerzył się.
- Na pewno?
- Starałem się - uśmiechnął się słodko - A więc?
Pocałowałam go. Tym razem dłużej i namiętniej. Był tak zaskoczony, że na początku nie oddał pocałunków, ale po chwili zaczął z dużym zaangażowaniem. Przytulił mnie do siebie, wplątując palce we włosy. Nasz pocałunek trwał by dłużej, gdyby nie to co poczułam. Odskoczyłam od Andy'ego, a on popatrzył na mnie smutno.
- Kopnął mnie! - krzyknęłam wesoło - O znowu. Andy popatrz!
Przyciągnęłam rękę Biersack'a do swojego brzucha i po chwili znowu poczułam kopnięcie.
- O kurwa! - szepnął Andrew ze łzami w oczach i... zemdlał!?

~ ~ ~ ~
Bum! Jest kolejny rozdział.
Misiaczki, mam do was wielką prośbę.
Podawajcie w komentarza imię dla syna Chacky i Andy'ego.
Tak więc czekam i życzę udanych mikołajek ;*
Hej! <3


3 komentarze:

  1. Biersack się przejmuje bardziej niż Chacky XD
    A imię to może... Bożydar? Nie mam weny, ale Bożydar to takie fajne imię ;-;
    Czekam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Biedny Andy się przejął. ;-; xd
    A co do imienia to może Nicholas? c:
    Weny i szybko pisz następny rozdział ;*
    Czekam.

    OdpowiedzUsuń
  3. I..zemdlal ? Hahahahahahahahha xd :3

    OdpowiedzUsuń

Jeśli już przeczytałaś/łeś rozdział to miło by było gdybyś zostawił/a komentarz. Dla Ciebie to chwila, a dla mnie to motywacja do działania :)