niedziela, 13 października 2013

#17 - Michelle

~ Perspektywa Andy'ego ~
W końcu udało mi się wyważyć drzwi. Wpadłem do pokoju i zamarłem. Na łóżku leżałam Chacky. Miała nóż wbity w klatkę piersiową, a wokół niej było mnóstwo krwi.
- Chłopaki! - wydarłem się przez łzy. Usiadłem przy mojej ukochanej i wyciągnąłem nóż z jej piersi.
- Przeżyjesz.. Błagam cię nie rób mi tego - szeptałem przez łzy. Chciałem sprawdzić jej tętno, ale go nie było. Do pokoju wpadli chłopcy.
- Sammi dzwoń po karetkę - krzyknął Jinxx.
- Co się stało!? - do pokoju wpadła żona Jeremy'ego, ale widząc Chacky szybko się wycofała. Czekanie na karetkę trwało w nieskończoność. W końcu pojawiło się dwóch mężczyzn i na noszach wyniosło bezwładne ciało mojej ukochanej. Ja, Sammi i chłopaki pobiegliśmy do samochodu. W drodze wyciągnąłem telefon i wybrałem numer Asha.
- Czego? - usłyszałem jego głos.
- Gratulacje, masz co chciałeś, Chacky nie będzie ze mną - wyszeptałem przez łzy
- Co? Dlaczego?
- Próbowała się zabić, właśnie jedziemy do szpitala - cisza.
- Zaraz będę - rozłączył się.
W końcu dojechaliśmy do szpitala. Chacky zabrali na salę operacyjną. Wszyscy siedzieliśmy przed nią, gdy nagle wpadł Ash. Gdy go tylko zobaczyłem, rzuciłem się na niego.
- To twoja wina! - wydarłem się i uderzyłem basistę w twarz.
- Tak wiem... Przepraszam - rozpłakał się.
Po chwili z sali wyszedł lekarz.
- Niestety nic się nie dało zrobić, straciliśmy ją.
Gdy to usłyszałem padłem na kolana. Straciliśmy ją. Dla mnie to był koniec.

~ Perspektywa Chacky ~
Otworzyłam oczy. Byłam w jakieś białej sali. Leżałam w wielkim łóżku z baldachimem. Wszystko było piękne i białe. Przede mną stała jakaś kobieta. Miała piękne blond włosy, takie jak mojej mamy. Obróciła się a ja zamarłam. To była moja mama. Rzuciłam się kobiecie na szyję.
- Córciu coś ty zrobiła!? - nakrzyczała na mnie.
- Ja.. ja nie chciałam, żeby on przeze mnie odszedł z zespołu...
- To nie była twoja wina.
- Przepraszam.. Kocham cię - wyszeptałam - Teraz będziemy już razem, tak?
Moja matka popatrzyła mi w oczy. To nie były śliczne, niebieskie tęczówki mojej mamy, tylko czerwone jak u wampira. Kobieta zaśmiała się i wgryzła się w moją szyję.

- Niee! - otworzyłam oczy, a wszystko zniknęło. Byłam w sali szpitalnej, a obok mnie siedział jakiś młody mężczyzna. Wszystko było dziwnie wyraźne. - Co się stało? - zapytałam i osłupiałam. Mój głos brzmiał jakoś inaczej.
- Zabiłaś się, ale cię uratowałem, teraz jesteś wampirem.
- Słucham!?- wydarłam się.
- Ciszej... Jesteś wampirem, przemieniłem cię. Ale już nie jesteś Channel Rose, ona już nie żyje. Musisz zmienić imię i nazwisko.
- Na jakie?
- Jakie chcesz - uśmiechnął się. Zaczęłam się zastanawiać, gdy nagle w radiu poleciała piosenka 'My Michelle' Guns N' Roses.
- Michelle. Michelle Black - powiedziałam.
- A więc witaj na świecie Chelly (czyt. Szeli) - powiedział mężczyzna - A teraz podejdź do lustra, żeby zobaczyć jak wyglądasz.
Stanęłam przed lustrem i zamarłam. Byłam piękna jak modelka. Moją twarz szpeciły czerwone oczy.
- Z czasem ściemnieją - uśmiechnął się blondyn - Ale teraz, musisz napić się krwi, aby przeżyć.
Lekko się przestraszyłam. Będę musiała zabić człowieka. 
- Nie będziesz musiała nikogo zabijać, jesteśmy w szpitalu, tu są litry krwi.Ale musisz pamiętać jedną rzecz, nie musisz pić na co dzień krwi, ale raz w roku musisz wypić litr, żeby przeżyć.
- I tyle mi wystarczy na cały rok?
- Oczywiście, żeby przeżyć musisz jeść, ale wystarczą ci zwykłe ludzkie posiłki.
- Coś jeszcze?
- Jesteś szybsza niż ludzie, masz bardziej wyczulone zmysły i potrafisz się zmieniać w zwierzę. 
- Jakie?
- To już zależy od ciebie. A i jeszcze jedno. Twoi przyjaciele myślą, że nie żyjesz. Możesz ich wyprowadzić błędu, lub prowadzić nowe życie.
- Ja chcę się z nimi spotkać - wyszeptałam.
- Najpierw masz tydzień kwarantanny, musisz przyzwyczaić się do zapachu ludzkiej krwi. 
- Oczywiście.
Jacob, bo tak miał na imię wampir dał mi krew. Nie zabijałam nikogo tylko wzięłam z banku krwi. Zapach był cudowny. Taki słodki. Po wytrzymaniu tygodnia udałam się do willi Bridesów.

~ ~ ~ ~
Ale namieszałam ;o
Postanowiłam wprowadzić zasadę

CZYTASZ = KOMENTUJESZ
Wystarczy, że napiszesz tylko 'czytam'. Po prostu chcę wiedzieć ile osób czyta ten blog.

Pomysł widziałam już na kilku blogach, ale ściągnęłam od autorki bloga http://a-holy-war.blogspot.com/.
To tyle :3


4 komentarze:

  1. Czytam. xd
    A co do rozdziału to świetny jest :3
    Tego to się nie spodziewałam xd
    Jestem ciekawa jak dalej potoczy się akcja :)
    Także czekam na next'a <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale ze mnie fejm, pomysły ode mnie bioro D:
    Pisz szybko, bo jestem ciekawa czo Andy zrobi Ash'owi ^^.
    Czekam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytam ;)
    Rozdział jak zawsze cudowny ;D Nie mogłam uwierzyć że zabiłaś Chacky ;( Ale czekam szybko na nexta i zapraszam u mnie na 3 rozdział ;*

    OdpowiedzUsuń
  4. Czemu jest wampirem? ;-; Jeju nie znoszę.wszystkiego co jest z wampirami, a gdy Andy dowiedział się, że ona nie żyje, to się popłakałam..

    OdpowiedzUsuń

Jeśli już przeczytałaś/łeś rozdział to miło by było gdybyś zostawił/a komentarz. Dla Ciebie to chwila, a dla mnie to motywacja do działania :)