piątek, 10 stycznia 2014

#29 - Wody

Andy klęczał przede mną z lekkim uśmiechem, który po chwili zamienił się w smutek. Nie mogłam patrzeć na ten smutek w jego oczach. Uśmiechnęłam się lekko i energicznie pokiwałam głową. Biersack wyciągnął z pudełeczka srebrny pierścionek z dużym czerwonym rubinem, otoczonym jakimiś mniejszymi, czarnymi kamieniami i założył mi go na palec. Po chwili znajdowałam się w ramionach mojego chło.. narzeczonego.
- Kocham cię, malutka - wyszeptał z wielkim wyszczerzem - I za niedługo będziesz tylko moja, będziesz moją żoną.
- Już jestem tylko twoja - odpowiedziałam ze łzami w oczach. Łzami szczęścia oczywiście - A ślubu nie wezmę przed porodem. Chcę wyglądać pięknie, jak księżniczka w ten najważniejszy dzień w moim życiu.
- Ale ty wyglądasz pięknie jak księżniczka, ale spoko, poczekam do porodu. 
- Ejj.. Skarbie - odsunął mnie od siebie - Idziemy na dół?
- Hmm.. Okej - powiedziałam ciągnąc go za rękę na dół.
Weszliśmy do salonu i wszystkie oczy skierowały się na nas.Jak gdyby nic usiedliśmy na kanapie.
- Andy i co? - zapytała Sammi z wyszczerzem na twarzy.
- Nie zgodziła się.. - odpowiedział ze smutkiem - Nie kocha mnie.
Popatrzyłam na niego jak na idiotę i odparłam:
- Kocham, ale nie nazwę swojego syna Harold, bo przegrałeś zakład!
- No weź kurwa! - mruknął smutno - Bo będę musiał śpiewać na koncercie piosenki One Direction!
- No to zacznij już ćwiczyć - wyszczerzyłam się - Nie skrzywdzę dziecka tak beznadziejnym imieniem.
- Ejj.. Biersack stchórzyłeś? - zapytał Christian z niedowierzaniem.
- Jasne, że stchórzył - powiedziałam machając mu ręką, na której widniał pierścionek.
Wszyscy zaczęli nam gratulować i w ogóle, a później udałam się z Andym na górę.

~ 3 miesiące później ~
Za tydzień mam planowany termin porodu. Stałam przed milionem podobnych do siebie farb i miałam wybrać kolor do pokoju mojego syna.
- Co powiesz na błękit królewski? - zapytała Sammi patrząc na farby.
- Jaki kurwa? - zapytałam patrząc na nią jak na idiotkę.
Doll pokazała jeden z kolorów, a ja jako że miałam już dość oglądania prawie identycznych kolorów, więc się zgodziłam. Gdy my zajmowałyśmy się farbami i dodatkami, chłopcy kupowali meble. Po powrocie do domu wzięłam się za malowanie pokoju mojego syna, przez co dostałam opierdol od Sammi, za nadwyrężanie się tydzień przed porodem. Stojąc na krześle poczułam silny skurcz i wody mi odeszły.
- Sammi, wody! - krzyknęłam trzymając się za brzuch.
- Masz 2 ręce to sobie przynieś! - usłyszałam z dołu, a ja zachichotałam.
- Wody mi odeszły idiotko - odkrzyknęłam idąc w stronę pokoju, w którym trzymałam moją torbę do szpitala. Sammi wbiegła do pokoju, dzwoniąc po taksówkę. Razem z nią zeszłam na dół i udałyśmy się do szpitala. Mimo, że to mój pierwszy poród, czułam się bardzo spokojnie.

~ Perspektywa Andy'ego ~
- Halo? - odebrałem telefon, nie patrząc na wyświetlacz.
- Andy.. Michelle zaczęła rodzić - usłyszałem po drugiej stronie, a ja zamarłem.
- W którym szpitalu jesteście?
- Głównym - odpowiedziała.
- Za 10 minut będę - mruknąłem i rozłączyłem się.
Opowiedziałem chłopakom, o tym co się stało i ruszyliśmy do szpitala. Po 15 minutach znajdowałem się pod salą porodową. Ukochana Jinxx'a opowiedziała mi o tym co robiła Michelle i wtedy z sali wyszedł lekarz.
- Który z panów jest ojcem dziecka? - zapytał patrząc na każdego z osobna.
- Ja - odpowiedziałem niepewnie - Czy coś się stało?
- Pan Andy? - upewnił się - Może pan już wejść i zobaczyć syna.
Wbiegłem do sali, gdzie ujrzałem moją ukochaną leżącą na szpitalnym łóżku z zawiniątkiem. Podszedłem do łóżka z wielkim uśmiechem, cmoknąłem moją ukochaną w czoło i spojrzałem na swojego syna. Mimo, że był jeszcze opuchnięty, uważam, że to najpiękniejsze dziecko na świecie. Miał czarne włoski i identyczne co moje, niebieskie oczy. Ogólnie był do mnie podobny.
- Jasper.. - wyszeptałem przejeżdżając moim palcem po jego policzku, a malec się uśmiechnął przez co oniemiałem - Czy on ma kły!?
- Nie krzycz - zwróciła mi uwagę Michelle - Przecież to w połowie wampir, drapieżnik... Musi mieć kły, ale nie przejmuj się, jeśli nie dostanie krwi przez najbliższe 24 godziny zostanie człowiekiem.
- Ah... To świetnie - mruknąłem z uśmiechem - I te kły znikną?
Skinęła głową przyglądając się Jazz'owi.
- Może chcesz go potrzymać? - zaproponowała po chwili ciszy.
- Jasne - odpowiedziałem niepewnie, układając ręce w kołyskę.  Moja narzeczona ułożyła dziecko w moich ramionach, a ja poczułem, że moje oczy robią się mokre od łez. Łez szczęścia.
- Jestem taki szczęśliwy - szepnąłem - Kocham cię, kocham was.
- My ciebie też - odpowiedziała Michelle, równie szczęśliwa co ja.
Po jakiś 30 minutach lekarz kazał mi wyjść z sali. Zrobiłem zdjęcie mojej ukochanej z synem i udałem się do chłopaków oraz Sammi. Od razu po wyjściu z sali zostałem obsypany pytaniami typu 'jak wygląda? do kogo podobny? na pewno chłopak?'. Wyciągnąłem telefon i pokazałem im zdjęcie. Wszyscy zaczęli się zachwycać, jaki on jest piękny, ale nie dziwię im się. Mój syn był na prawdę śliczny. Udaliśmy się do auta, a ja postanowiłem wysłać zdjęcie do rodziców i dodać na twitter'a. Podpisałem tylko 'Moje skarby' i poczułem wibracje. Spojrzałem na wyświetlacz. 'Mama'.
- Halo? - odebrałem, wysiadając z auta.
- Gratulacje dla młodego tatusia! - usłyszałem głosy moich rodziców, uśmiechnąłem się do siebie.
- Dziękuje.
- Jak tam mój wnuk? Jak się nazywa? - zasypali mnie pytaniami - Ile waży? Jaki jest długi?
- Jasper BIERSACK ma się nieźle - odpowiedziałem dumnie, akcentując nazwisko - 2,5 kg, ale nie wiem ile ma długości.
- Ah... To wyściskaj swoją ukochaną i synka od dziadków - powiedział ojciec - To na razie, synu.
- No pa.
Rozłączyli się, a ja z chłopakami postanowiliśmy w końcu ogarnąć pokój Młodego. Ja z CCim pomalowaliśmy ściany, a reszta w tym czasie wnosiła meble. Wieczorem zmęczeniu udaliśmy się do swoich pokoi.

~ 1,5 miesiąca później ~
Stałem z moim zajebistym synem na rękach próbując go uśpić. Chellie mówiła, żebym go ciągle nie nosił usypiając, bo później nie będzie chciał zasypiać w łóżeczku i będę go sam usypiał, bo to nie ona go tego nauczyła i teraz mam. Chyba już z 1,5 godziny napierdalam po pokoju jak głupi, próbując uspać Jazz'a a on tylko patrzy na mnie jak na idiotę ssając kciuka.
- Mały zaśnij już, proszę - wyszeptałem błagalnie - Ręce zaraz mi odpadną.
Do pokoju weszła moją ukochana. Spojrzała na mnie współczująco i zabrała mi Jasper'a. Uśmiechnąłem się do mojej ukochanej, która właśnie śpiewała piosenkę 'Dream On' Aerosmith. Wiedziałem, że mam najzajebistrzą kobietę na świecie, ale nie wiedziałem, że aż tak zajebiście śpiewa. Objąłem ją od tyłu i śpiewałem z nią wcześniej wspomnianą piosenkę.
- No i nasz aniołek zasnął - szepnęła wyrywając się lekko z mojego uścisku i odłożyła syna do łóżeczka. Pogłaskała go po jego ciemnych włoskach i pociągnęła mnie do salonu.
- I co zasnął? - zainteresowała się Sammi, patrząc na mnie badawczo.
- Słysząc tak zajebisty głos nie miał innego wyjścia - puściła do mnie oczko Chellie - Prawda?
- Jak już to głosów - poprawiłem ją - Ej właśnie, wiecie, że Michelle ma talent?
- Serio? - zdziwił się Ash - Nigdy nie słyszałem jak śpiewa.. Może coś zaprezentujesz, młoda?
- Co? Nie umiem śpiewać - zaczęła się wykręcać - Andy kłamie. Ja pieje jak kogut.
- Udowodnij - uśmiechnął się cwaniacko.
Zgromiła go spojrzeniem, ale zaczęła śpiewać 'Impossible'. Wszyscy przyglądali jej się jak zahipnotyzowani, nawet ja. Gdy skończyła rozległy się brawa.
- Ja pierdole, jesteś zajebista - jęknął Christian - Andy ty szczęściarzu..
- Jestem największym szczęściarzem na świecie - potwierdziłem, przytulając się do pleców mojego skarba - Chellie może powinniśmy w końcu pomyśleć o ślubie? Wyglądasz już tak jak przed ciążą, więc chyba nie masz już żadnych 'ale'?
- Nie mam - odpowiedziała po chwili ciszy - A więc wypadało by pójść do kościoła załatwić termin, jakąś zajebistą salę, muzykę no i suknie. A nie czekaj, przecież ty jesteś ateistą, więc kościół odpada..
- Mogę brać ślub w kościele - odpowiedziałem bez zastanowienia. Nie przejmowałem się miejscem, w którym to się stanie po prostu chciałem mieć Michelle tylko dla siebie.
- Na pewno? - upewniła się, na co kiwnąłem głową - Okej, już chyba wiem, gdzie możemy się pobrać!
Krzyknęła podekscytowana i pobiegła na górę. Po chwili wróciła z laptopem i usiadła na kanapie. Chwilę coś pisała i po chwili pokazała mi zdjęcie dużego kościoła, który świetnie znałem. Church St. Brendan w LA. To w środku tego kościoła kręcony był 'November Rain' Gunsów. Gdy już wybraliśmy kościół musieliśmy ogarnąć listę gości. O dziwo miało zjawić się ze 100 osób. Sala po chwili też już była wybrana. Taka dziewczyna jak Chellie szybko decyduje się czego chcę, co dla mnie jest wielką zaletą.
- Moją świadkową zostanie Sammi - powiedział mój skarb z wielkim zacieszem na ryju - A twoim świadkiem kto?
- Jej, dziękuję! - krzyknęła Sammi rzucając się na szyję Michy - Panieński, skarbie!
- Nie mam pojęcia - mruknąłem zastanawiając się chwilę - Może Ash?
- Ja? - zdziwił się Purdy z dziwnym uśmiechem - Yhm.. Będę zaszczycony. Zorganizuje ci najlepszy kawalerski ever! Będzie picie i zajebiste towarzystwo i dużo nagości i...
- Sex - dokończyła za niego Chacky - Znaczy w twoim wypadku, bo kilku panów ma stałe partnerki.
- Tyle striptizerek - udawałem rozmarzonego - I wszystkie będą na wyciągnięcie ręki. Nic tylko macać!
Michelle popatrzyła na mnie uśmiechając się tak jakoś dziwnie. Co ona chce zrobić?

~Michelle~
Postanowiłam go trochę powkurwiać i też pogadać o striptizerach. Na poczekaniu wymyśliłem imię i zaczęłam:
- Sammi sprowadzisz Brandona? Wiesz te jego kocie ruchy i długi.. Mrrr.. Nic tylko głaskać!
Doll uśmiechnęła się do mnie porozumiewawczo i zachichotała.
- Nie wiedziałam, że ma długiego.. - podłapała zabawę - Sprawdzałaś?
- Wiesz wolę nie gadać na jego temat przy Andy'm ale myślisz, że skąd wiem?
- C.co? - zapytał zdziwiony Andy - Michelle kto to Brandon!?
- Ale Mike'a i resztę też weź - zignorowałam jego pytanie - Nie powinnaś być sama, reszta dziewczyn też nie, a wiem jak polubiłyście chłopców...
- Sammi? - do przysłuchiwania się nam włączył się Jinxx - Kto to kurwa jest Mike?
Spojrzałam na miny chłopaków i wybuchnęła śmiechem. Po chwili zawtórowała mi Sammi.
- Jerry! One nas wkręciły - poskarżył się Andy - Obrażam się i idę do siebie.
Jak powiedział tak zrobił.
- Dobra misiaczki, też jestem zmęczona - powiedziałam i przytuliłam każdego z osobna - Do jutra.
Weszłam na górę do swojego pokoju. Andy'ego w nim nie było, czyli jest w łazience. Wpadłam na iście szatański pomysł. Rozebrałam się do naga i po cichu weszłam do łazienki. Andy stał pod prysznicem, obrócony do mnie tyłem. Na palcach podeszłam do niego i położyłam ręce na jego biodrach. Przestraszony Biersack podskoczył cicho krzycząc. Odwrócił się do mnie przodem i szybko wciągnął mnie do siebie. Pocałował mnie najpierw delikatnie, ale później stawał się coraz bardziej namiętny. Oparłam się plecami o ścianę i położyłam ręke na piersi Andy'ego. Czułam jego szybko bijące serce.
- Skarbie, wiesz, że to nasz ostatni raz przed ślubem? - zapytałam go, gdy poczułam jego dłonie na moich pośladkach.
- Co? Czemu? - zapytał między pocałunkami. Z ust przeszedł na szyję.
- Zobaczysz jak po jakimś czasie bez seksu, zajebista będzie noc poślubna - wymruczałam.
- Okej rozumiem - jęknął. Chyba nie muszę mówić co było dalej.

~ ~ ~ ~
I w końcu mamy rozdział! Nie jest jakiś specjalnie dobry, ale za niedługo panieński, ślub itd. Mam już pomysł na zakończenie opowiadania. Bez obaw, przed jego końcem jeszcze trochę rozdziałów się pojawi. Także, zapraszam do komentowania i do następnego.
A właśnie, dzięki sugestii Chelsea Smile dodałam stronę z bohaterami opowiadania. 

4 komentarze:

  1. Błagam nie strasz końcem :( Rozdział boski *.* Czekam na next'a ;D pisz szybko!! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. N I E
    K O Ń C Z ;---;
    Czekam i:
    N I E
    K O Ń C Z ;---;

    OdpowiedzUsuń
  3. Woo! Rozdział suuuper! <3 po prostu kocham tego bloga!<3 Mam nadzieję, że jeszcze daleko do końca!
    Cieszę się, że dodałaś stronę z bohaterami :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Wow świetny rozdział ci wyszedł :3

    OdpowiedzUsuń

Jeśli już przeczytałaś/łeś rozdział to miło by było gdybyś zostawił/a komentarz. Dla Ciebie to chwila, a dla mnie to motywacja do działania :)