Obudziłam się w swoim łóżku ze strasznym bólem głowy. Obok mnie spał Andy. Spojrzałam na zegar i uśmiechnęłam się. Za 5 godzin będę żoną Biersack'a. Zeszłam z łóżka i wyszłam na korytarz. W tym czasie wyszła również Sammi. Na mój widok zaśmiała się.
- Co cię tak śmieszy? - zapytałam zaskoczona.
- Spójrz na dół - zachichotała przyglądając się moim majtkom. Podążyłam za jej wzrokiem i zamarłam. Nie miałam majtek. W sumie to byłam całkiem naga. Po sekundzie drzwi do sypialni Sammi powtórnie się otworzyły, ale moja przyjaciółka wepchnęła ukochanego do pokoju zanim zdążył wyjść i wydarła się, że mam się ubrać. Weszłam do pokoju i podeszłam do szafki. Ubrałam czarne jeansy i szarą koszulkę z logiem Murderdolls. Weszłam do łazienki i spojrzałam w lustro. Wyglądałam strasznie. Rozmazany makijaż i rozczochrane włosy. Makijaż, a raczej jego pozostałości zmyłam a włosy rozczesałam i umyłam. Wyszłam z łazienki i spojrzałam na łóżko. Mojego narzeczonego w nim nie było, czyli pewnie już jest na dole. Wyszłam na korytarz i usłyszałam płacz mojego syna. Weszłam do jego pokoju i zobaczyłam Andy'ego trzymającego Jaspera.
- Dzień dobry - przywitałam się całując moich mężczyzn po policzkach.
- No hej - przywitał się Biersack - Jak się spało?
- Całkiem nieźle - odpowiedziałam, zabierając mu syna - No maluszku co się dzieje? No już, nie płacz.
Mały patrzył na mnie swoimi pięknymi oczkami i lekko się uśmiechnął.
- Co to za przystojniak? No co? A to synuś mamusi - wyszczerzyłam się - Mama kocha swojego maluszka!
- Tatuś czuje się zazdrosny - mruknął Andy przytulając mnie od tyłu.
- O zasnął - ucieszyłam się i położyłam Młodego do łóżeczka - Idziemy na śniadanie?
- Ymm.. Tak - pociągnął mnie za rękę na dół. W kuchni byli już wszyscy. Bridesi, dziewczyny i rodzina Andy'ego.
- Cześć - przywitaliśmy się.
- Jak oni pięknie razem wyglądają! - zachwyciła się pani Biersack - Napatrzyć się nie mogę.
- Oj mamo, daj spokój - jęknął Andy podchodząc do swojej matki i mocno ją przytulając.
Wyciągnęłam z lodówki jogurt truskawkowy i łyżeczkę.Usiadłam na szafce i zaczęłam jeść, a raczej próbowałam. Naciągnęło mnie i wyplułam wszystko do zlewu. Wszystkie oczy skierowały się w moją stronę.
- Skarbie, co się dzieje? - spytał Andy szybko do mnie podchodząc - Źle się czujesz?
- Stresuje się i nie dam rady nic zjeść - odpowiedziałam - Nie masz się czym martwić, to normalne.
- Skoro i tak nic nie zjesz to może chodź już się przygotowywać? - zaproponowała Sammi - Zostały 4 godziny, więc trzeba się sprężać.
- No dobra, chodźmy - zgodziłam się - Ella, Jess, idziemy?
- Idziemy - przytaknęły.
- Pożegnaj się z Andym, bo go nie zobaczysz do ślubu.
- No to pa kochanie - przytulił mnie - Mam nadzieję, że nie zostawisz mnie samego przed ołtarzem.
- Nie zostawię - uśmiechnęłam się - Nigdy cię nie zostawię, bo cię kocham.
Wszyscy zrobili 'Uuu' , a my zachichotaliśmy i wraz z dziewczynami wyszłam.
- Najpierw się ogolisz - powiedziała Sammi - Po tym co dzisiaj widziałam, stwierdzam, że musisz to zrobić.
Weszłam do łazienki i zrobiłam to co kazała Sammi. Po wyjściu doznałam szoku. Na moim biurku stało mnóstwo kosmetyków.
- Siadaj - rozkazała mi Sammi wskazując na krzesło stojące przed nią - Ell, Jess zajmijcie się włosami, a ja zajmę się makijażem.
Po jakimś czasie malowania mnie, ciągania za włosy, wyrywania brwi w końcu przestały. Przy ubieraniu sukni, okazało się, że jest za duża.
- Jakim cudem schudłaś tak długa w tak krótkim czasie!?
- Kurwa i co teraz? - zapytałam przerażonej Sammi.
Doll zaczęła ciągać za sznurki w gorsecie, ale wciąż to nic nie dało.
- Jess umiesz szyć? - spojrzała błagająco na kuzynkę Biersacka - Błagam, powiedz, że tak.
- No umiem - odpowiedziałam - Mogę spróbować coś wykombinować.
Po 15 minutach byłam już w sukience i butach, ale dalej nie wiedziałam jak wyglądam. Cole pociągnęła mnie do lustra w łazience. Po zobaczeniu siebie zamarłam. Oczy miałam pomalowane na czarno-biało, a usta na czerwono. Włosy pokręcono mi lokówką.
- Pięknie, dziękuje - uśmiechnęłam się najszczerzej jak potrafiłam - Kocham was, wiecie?
- To jeszcze nie wszystko - powiedziała Ella, wpinając mi we włosy srebrny diadem. Był skromy ale śliczny.
- Najpiękniejsza kobieta jaką w życiu widziałam - stwierdziła Jessica uśmiechając się do mnie - Bez obrazy dziewczyny.
- Ee tam przesadzasz - jęknęłam rumieniąc się - Ale i tak dziękuje.
Dziewczyny poszły się przygotować, a ja wyciągnęłam telefon i wybrałam numer Andy'ego.
- Halo? - po trzech sygnałach usłyszałam głos mojego ukochanego - Rozmyśliłaś się?
- Skąd wiedziałeś? - udałam zaskoczoną - A tak na serio to chciałam zapytać jak przygotowania?
- Bez problemów, a twoje?
- Za duża sukienka była problemem, ale teraz już jest ok - uśmiechnęłam do telefonu i do pokoju weszła Sammi - O Sammi przyszła, muszę kończyć. Na razie.
- Kocham cię, paa.
Rozłączyłam się i spojrzałam na Sammi.
- Za 15 minut się zbieramy - uśmiechnęła się i wyszła.
Weszłam do łazienki się wysikać i myjąc ręce zamarłam. Poszła mi krew z nosa.
- Sammi! - wydarłam się trzymając się za nos.
Po chwili obok mnie pojawiła się Doll. Gdy w końcu udało nam się zatamować potok ruszyłyśmy do samochodu, ponieważ za 10 minut zaczyna się mój ślub, a ja jeszcze nawet nie w drodze. Andy mnie znienawidzi, jeśli się spóźnię. Korki, kurwa korki! Spóźnimy się. O God, co teraz?
- Ja pobiegnę i powiem, że się spóźnicie - powiedziała Sammi - Dobra?
- Cokolwiek - mruknęłam załamana - Możesz iść.
- To do zobaczenia - powiedziała i wybiegła z auta.
~ narrator 3osobowy ~
Przed kościołem stali Ashley i Chris, którzy czekali na Michelle i Sammi. Chris miał prowadzić Chellie do ołtarza, a Ashley i Sammi jako świadkowie mieli iść przed nimi. Jakże wielkie było zdziwienie mężczyzn, gdy zobaczyli biegnącą Doll.
- Co się stało? Czemu ty przybiegłaś, a reszty jeszcze nie ma? - zapytał Purdy.
- Korki - powiedziała tylko jedno słowo.
- Och i co teraz? - zapytał Chris - Andy już czeka przed ołtarzem i zaraz zaczną grać. Jest za późno na odwrót, a jeśli Michelle zaraz się nie pojawi Andy się załamie.
- Mam pomysł! - krzyknęła Sammi - Ashley bierz gitarę z auta i śpiewaj tak długo, aż nie przyjadą.
Purdy popatrzył na nią jak na idiotkę, ale zgodził się.
Andy modlił się, żeby Michelle nie rozmyśliła się i nie zostawiła go samego, przed ołtarzem. Wszyscy patrzyli się na niego, a on nie wiedział co robić. Organista zaczął grać Marsz Mendelssohna, a jego ukochana dalej się nie pojawiała. Gdy piosenka się skończyła Biersack zamarł. Do kościoła wszedł Ashley z gitarą, grając i śpiewając piosenkę Bruno Marsa - Marry You. Gdy piosenka się skończyła, Purdy zaczął grać intro jakiejś nieznanej panu młodemu piosenki, gdy nagle drzwi do kościoła się otworzyły i weszła Sammi trzymając kwiaty, a obok niej Ella i Jess. Sammi złapała Asha pod rękę i ruszyli do ołtarza, a dziewczyny usiadły w 2 ławce. Po chwili drzwi do kościoła otworzyły się powtórnie i do kościoła weszli Michelle i Chris. Na widok swojej kobiety Andy uśmiechnął się szeroko, a ona to odwzajemniła. Biersack senior oddał synowi rękę jego ukochanej i usiadł obok żony w 1 rzędzie. Para młoda obróciła się do księdza, kątem oka zerkając na siebie nawzajem.
- Zebraliśmy się tutaj, aby być świadkami zawarcia związku małżeńskiego przez Michelle Black i Andrew Dennisa Biersacka - zaczął mówić ksiądz spoglądając na parę młodą. Przyszłe małżeństwo wraz z świadkami usiedli na białych krzesłach ozdobionych kwiatami i słuchali księdza. Gdy ksiądz skończył swoje kazanie wszyscy wstali, a ksiądz podszedł do zakochanych. Okręcił ich roztrzęsione dłonie białym szalem z krzyżem.
- Czy ty Andrew Dennisie Biersacku bierzesz sobie Michelle Black za żonę i ślubujesz jej miłość i uczciwość małżeńską oraz to, że nie opuścisz jej aż do śmierci? - zapytał patrząc na zdenerwowaną twarz Andy'ego.
- Tak - odpowiedział ze spokojem, uśmiechając się lekko.
- A czy ty, Michelle Black bierzesz sobie Andrew Dennisa Biersacka za męża i ślubujesz mu miłość, wierność i uczciwość małżeńską, oraz to że nie opuścisz go aż do śmierci? - jego wzrok skierował się na kobietę. Dziewczyna spojrzała na swojego ukochanego i uśmiechnęła się szczerze i wsunął na jej palec obrączkę.
- Tak - odpowiedziała, wsuwając na palec ukochanego obrączkę, a z jej oka spłynęła jedna pojedyncza łza.
- Co Bóg złączył człowiek niech nie rozdziela, od teraz jesteście mężem i żoną, możesz pocałować Pannę Młodą - zakończył, a para połączyła się w namiętnym pocałunku.
~ Michelle ~
Od teraz jestem Michelle Biersack, czy to nie brzmi zajebiście? Odwróciłam się do tyłu i zamarłam. Wśród gości siedzieli Bring Me The Horizon, Escape the Fate i Asking Alexandria. Odwróciłam się w stronę rodziców Andy'ego i zachichotałam cicho. Pani Biersack płakała wtulona w męża, a on szczerzył się jak głupi do sera. Odwróciłam się w stronę mojego męża (Jak to zajebiście brzmi! *.*) i ledwo powstrzymałam śmiech, gdy zobaczyłam jego głupią minę, gdy przyglądał się moim odkrytym nogom. Po chwili ksiądz skończył swoją końcową mowę i rozległy się dzwony weselne. Andy wyciągnął łokieć w moją stronę i prowadził mnie przez środek kościoła do wyjścia. Na zewnątrz byli już wszyscy i gdy tylko pojawiliśmy się obrzucono nas ryżem. Mój mąż poderwał mnie do góry, zachłannie całując i wtedy rozległy się brawa. Z wielkimi uśmiechami ruszyliśmy, do czarnej, przystrojonej limuzyny.
- Jesteś moją żoną! - krzyknął mi do ucha, a ja aż podskoczyłam. Zaśmiał się i lekko pocałował mnie w usta.
Po chwili drzwi się otworzyli i do środka weszli Bridesi.
- Wisisz mi przysługę - wyszczerzył się w moją stronę Ash - Nigdy więcej nie będę śpiewał w kościele!
- O właśnie - spojrzał na mnie Andy - Dlaczego Ash śpiewał i dlaczego tak długo musiałem na ciebie czekać?
- Krwawiła z nosa i dlatego później ruszyłyśmy, do tego jeszcze korki - odpowiedziała Sammi - Masz szczęście, że nie pobrudziłaś sukni!
Chłopaki wypytywali o co chodzi z tym krwawieniem, ale na szczęście dojechaliśmy do ogrodu w którym miało odbyć się wesele. Po wyjściu z samochodu Andy podniósł mnie na ręce. Gdy posłałam mu pytające spojrzenie stwierdził, że tradycją jest przenoszenie panny młodej przez próg, a jako, że takiego w tym ogrodzie nie było, to przeniesie mnie przez bramę. Mężczyzna zajmujący się całym weselem kazałam nam stanąć w altanie, w której miały się odbywać tańce i dał nam do rąk kieliszki. Szybko wypiliśmy ich zawartość i na 'trzy, cztery..' rzuciliśmy je za siebie. Po zjedzeniu obiadu kazano nam wyjść na parkiet i zatańczyć pierwszy taniec. Z głośników zaczęło lecieć 'Forever' Kissów, a ja wraz z Andym zaczęliśmy tańczyć, namiętnie się przy tym całując. Po oficjalnej części, wszyscy ruszyli na parkiet, ale mi zrobiło się dziwnie słabo, więc usiadłam przy stole i zaczęłam bawić się z leżącym w wózku Jasperem.
- Cześć piękna - usłyszałam za sobą dobrze znany mi głos, chociaż nigdy nie słyszałam go na żywo. Obróciłam się i przywitałam się z mężczyzną.
- Cześć Oliver - uśmiechnęłam się - Jak się bawisz?
- Całkiem nieźle - odpowiedział przyglądając się mojemu synowi - Jezuu.. Jaki podobny do Andy'ego.
- No a czego się spodziewałeś po jego synu? - zachichotałam, głaszcząc Małego po policzku.
- No w sumie - zaśmiał się krótko - Zatańczysz?
- Hmm.. Ok - zgodziłam się - Tylko muszę poprosić panią Biersack, żeby zajęła się Jazzem.
Gdy impreza już rozkręciła się się na dobre, a ja właśnie tańczyłam z CCim, muzyka została przerwana, a na scenę wszedł Andy.
- Ymm.. Przepraszam za przerwanie zabawy, ale chciałbym coś zaśpiewać dla Michelle - powiedział do mikrofonu, patrząc prosto na mnie - Skarbie, wiesz dobrze, że nie jestem dobry w mówieniu o uczuciach, dlatego chciałbym ci zaśpiewać piosenkę, która idealnie okazuję to co chciałbym ci powiedzieć.
Usłyszałam dobrze znaną mi melodię piosenki 'Always' Bon Joviego, a po chwili rozległ się głos Andy'ego 'This Romeo is bleading, but you can't see his blood'. Przez całą piosenką miałam łzy w oczach i uwolniłam je, gdy usłyszałam 'If you told me to cry for you, I could If you told me to die for you, I would '. Gdy piosenka się skończyła Andy podszedł do mnie z czerwoną różą. Podarował mi ją, a ja z wielkim uśmiechem na ustach go pocałowałam.
- Kocham cię - wyszeptałam przytulając się do niego.
- Ja ciebie też, Michelle Biersack - usłyszałam po chwili.
~ ~ ~ ~
I jest rozdział. Jak wam się podoba, misiaczki?
Według mnie jest całkiem niezły, ale ocenę w komentarzach pozostawiam wam.
Do następnego ^^
Zakochałam się w tym rozdziale *.* Jest piękny, ale jak usłyszałam, że Ashleya grać w kościele to padłam XD Czekam szybko na następny rozdział ;* Buziaki <3
OdpowiedzUsuń