Strony

czwartek, 12 grudnia 2013

#27 - Pokaż co potrafisz... synu

- Andy, wstawaj - mówiłam próbując ucucić Biersack'a. Po chwili Andrew otworzył oczy.
- Ch.. Chelle? - zapytał siadając - Co się stało?
- Zemdlałeś - zaśmiałam się - Dzidziuś cię kopnął i z wrażenia odleciałeś.
- Ahaa.. To fajnie - mruknął wstając - Mała, chodź ze mną na chwilę.
- Okeej - zgodziłam się, a Andy pociągnął mnie na górę. Weszliśmy do pokoju Biersack'a i usiedliśmy na łóżku.
- No więc? - zapytałam patrząc mu w oczy - Czego chciałeś?
- Kocham cię - wyszeptał, łapiąc mnie ręce - I chciałbym razem z tobą wychowywać nasze dziecko, naszego syna i chcę, abyśmy na zawsze byli razem. Czy jest szansa, że kiedykolwiek mi wybaczysz?
- Szansa jest zawsze - uśmiechnęłam się lekko - A w tym przypadku całkiem duża. Au kurwa.. Andy on mnie kopie!
Poskarżyłam się Biersack'owi.
- No maluchu - pogłaskał mnie po brzuchu - Nie wolno tak mocno kopać mamusi.. Znaczy tak trochę to możesz, bo przynajmniej wiemy, że jesteś zdrowy, ale nie tak mocno.. Wiem, że jesteś silny jak tatuś, ale..
Przerwałam mu wybuchając śmiechem.
- No widzisz młody ona się ze mnie śmieje - powiedział z wyrzutem - Możesz ją kopać za karę, pokaż co potrafisz.. synu.
Jak na zawołanie poczułam mocne kopnięcie w żebra, aż zwinęłam się w pół.Niby jako wampir nie czułam tak mocnego bólu jak ludzie, ale 'coś' kopiące mnie od środka zadawało ból.
- Kurde... Przypomniało mi się coś - mruknął Andy - Trzeba wymyślić jakieś imię dla naszego maleństwa.
- Masz jakieś pomysły? - zapytałam z nadzieją. Liczyłam, że coś wymyślił.
- Kilka - uśmiechnął się niepewnie - Ale może zapytamy też chłopaków i Sammi?
- Okej - zgodziłam się, wstając. Andy uczynił to samo co ja i zbiegł na dół. Bedąc na 4 od dołu schodku zakręciło mi się w głowie i poczułam, że lecę.
- Co ty byś beze mnie zrobiła? - zapytał Biersack, łapiąc mnie w locie.
- Jebłabym o ziemię - mruknęłam, próbując wstać, ale ramiona wokalisty mi to uniemożliwiały.
- A jakaś nagroda za uratowanie twojej ślicznej mordki? - zapytał, patrząc mi w oczy z uśmiechem.
- A czego by pan chciał, panie Biersack? - nie odpowiedział, tylko zrobił dziubek.
Zachichotałam i pokręciłam przecząco głową. Andy zrobił smutną minę, ale podniósł mnie do pozycji stojącej i puścił. Weszłam do salonu, a za mną mną mój towarzysz. Andrew usiadł na fotelu, a jako, że nie było innego wolnego miejsca wbiłam mu się na kolana. Rozmowy ucichły, a wszystkie oczy skierowały się w naszą stronę.
- A więc- zaczął Andy, obejmując mój brzuch - Chciałem, żebyście tu wszyscy byli, bo mamy sprawę. Ten maluch wychodzi z brzucha za 3 miesiące i trzeba by go było jakoś nazwać, więc liczymy na waszą pomoc co do imienia...
- Ashley! - wydarł się Purdy - Zajebistrzego imienia nie znajdziecie.
- Głupi jesteś - zaśmiał się CC - Już prędzej Christian.
- Debile - wybuchnęła śmiechem Sammi - Oni nie chcą skrzywdzić dziecka już na samym początku waszymi chujowymi imionami.
- Dzięki - mruknęli obaj, robiąc minę obrażonej pięciolatki.
- Może Chris po ojcu Andy'ego - zaproponował Jake, gdy już myśleliśmy, że nikt nie podszedł do tematu poważnie - Albo Steven po twoim?
- Nie - odpowiedziałam szybko - Nie chcę, żeby młody miał cokolwiek wspólnego z moim ojcem poza genami..
- Sebasian, William, Justin, Matt, Joe, James, Willian, Nicholas, Jasper, Billy, Charles... - wymieniał Jeremy - Anothony, Adam, Oscar, Lucas.. I jak podoba się jakieś?
- A więc mi się spodobały Sebastian, Nicholas (dzięki Rebel Angel ;*) i  Jasper, a tobie, skarbie? - popatrzył na mnie pytająco Andrew.
- Też - odpowiedziałam szczerze - A więc, które wybrać?
- Myśmy podali propozycje, ale decyzja należy do was - powiedział Pitts - Przemyślcie to sobie, przecież nie musicie już dzisiaj mieć imienia.
- Masz rację - uśmiechnęłam się, wstając z kolan Andy'go. Podeszłam do Jake'a i Jinxx'a i mocno ich przytuliłam - Dzięki za pomoc.
- Ejj.. Mam pytanie - powiedziała Sammi - Czy wy wróciliście do siebie? - wskazała na mnie i Andy'ego.
Andy patrzył na mnie smutno, bo w końcu jeszcze mu nie wybaczyłam.
- N.. Tak - odpowiedziałam uśmiechając się lekko do zaskoczonego Biersack'a - Kocham go i chcę z nim wychowywać malucha.A ten jego wyskok... No cóż.. Było minęło.
- C..Co? - zapytał zdziwiony Andy - Czy ty mi wybaczyłaś?
- Chyba, że już mnie nie chcesz..
- O kurwa! Ja pierdolę! - krzyknął podbiegając do mnie, podnosząc i kręcąc się w okół własnej osi - Wybaczyła mi! Ja pierdolę! Moja Michelle mi wybaczyła! Kocham cię, kocham cię!
Wszyscy patrzyli na nas jak na parę idiotów, a gdy tylko Andy w końcu mnie postawił, wpiłam się w jego usta. Po oderwaniu się od siebie mój chłopak powtórzył ponownie, że mnie kocha.
- Wiem, wiem ja ciebie też, debilu - uśmiechnęłam się słodko.
- Kurwa, zapomniałem! - krzyknął biegnąć w stronę schodów - Mam coś dla ciebie, skarbie!
Po chwili wrócił z wielką ramką, w której znajdowało się mnóstwo naszych zdjęć. Nie byłam tylko ja z Biersackiem, byli także chłopcy, Sammi, Ella, a nawet Elizabeth. Pośród zdjęć było miejsce puste.
- Pewnie zastanawiasz się o co chodzi z tym pustym miejscem? - zapytał Andy, a ja przytaknęłam - To miejsce na zdjęcie naszego syna.
- Oh.. Skarbie, dziękuje! - przytuliłam go - Powieszę to nad swoim łóżkiem.
- Nad naszym łóżkiem - poprawił mnie mój chłopak.
- Tak, tak - uśmiechnęłam się i poszłam na górę odłożyć mój prezent. Biersack oczywiście poszedł za mną. Zaraz po wejściu do pokoju odłożyłam ramkę pod okno i położyłam się na łóżku, a Andy obok mnie. Złapał moją twarz w dłonie i lekko pocałował, a ja szybko pogłębiłam. Usiadłam na Biersacku okrakiem, wciąż go całując i rozpinając koszulę. Chłopak odsunął się na chwilę i popatrzył mi w oczy.
- Możemy? - zapytał niepewnie.
- Oczywiście - uśmiechnęłam się szeroko.
Mój ukochany uśmiechnął się drapieżnie, a ja już wiedziałam, że to będzie długa i pracowita noc.

~ ~ ~ ~
Hej misiaczki!
Tak, więc pojawił się nowy rozdział :3
Jak pewnie zauważyłyście pojawiła się ankieta i liczę, że pomożecie mi w wyborze imienia dla malucha :D
Czekam na komentarze i do następnego :3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jeśli już przeczytałaś/łeś rozdział to miło by było gdybyś zostawił/a komentarz. Dla Ciebie to chwila, a dla mnie to motywacja do działania :)