poniedziałek, 30 września 2013

#13 - Sara

Przez ostatni tydzień prawie w ogóle nie jadłam, nie spałam i nie wychodziłam z pokoju. Zawsze, gdy chodź na chwilę przysnęłam miałam ten sam sen, co w dniu pogrzebu Elizabeth. Wszyscy już się pogodzili z jej śmiercią oprócz mnie. Tom dostał dożywocie za gwałt i zabicie ze szczególnym okrucieństwem. Postanowiłam wejść na facebooka. Od razu napisała do mnie moja była, Sara. Tak BYŁA, po związku z Tomem miałam straszny wstręt do mężczyzn o byłam z dziewczyną, ale wracając do rozmowy.

Od: Sara
Hej mała, co tam?

Do: Sara
Cześć duża, chujowo a tam?

Od: Sara
Co jest?

Do: Sara
Nie rozmowa na fejsa. Może do mnie wpadniesz?

Od: Sara
Ok, tylko kiedy?

Do: Sara
Jak najszybciej

Od: Sara
Okej. Będę jutro o 11:30. Podaj adres

Do: Sara
Podjadę po ciebie na lotnisko.

Wyłączyłam komputer i zeszłam na dół. Jake widząc mnie w miejscu innym niż mój pokój lekko się zdziwił.
Uśmiechnęłam się do niego i weszłam do salonu.
- Andy.. - zaczęłam - Jutro moja przyjaciółka przylatuję.
- To dobrze - uśmiechnął się - Będzie spać w gościnnym. O której przylatuję?
- O 11:30. Musimy po nią pojechać.
- Doobrze..

~ Następny dzień ~

- Andy wstawaj!! - krzyknęłam na mojego chłopaka - Musimy jechać na lotnisko.
- Zmuś mnie - mruknął, zakrywając głowę poduszką. Niewyspany, ale było nie siedzieć do rana z chłopakami grając w GTA V na konsoli.
- Nie to nie. Idę po Asha.
Wyszłam, specjalnie trzaskając drzwiami. Weszłam do pokoju basisty, który smacznie sobie spał. Podeszłam do łózka i wymruczałam mu do ucha.
- Ashley wstawaj. Potrzebuje cię.
- Ja ciebie też - odpowiedział, pociągając mnie na łóżko i przytulając.
- Nie o to mi chodziło, idioto - zaśmiałam się wstając - Musisz ze mną pojechać po Sarę.
- Niech Andy z tobą pojedzie - powiedział chowając głowę pod poduszkę - To twój chłopak.
- Ciebie proszę, ale widzę że nie mogę na ciebie liczyć - powiedziałam wychodząc.
- Za 5 minut będę gotowy - usłyszałam krzyk z sypialni przyjaciela. Zaśmiałam się pod nosem i zeszłam na dół. Po chwili w salonie pojawił się Ashley.
- Jedziemy? - zapytał zdyszany.
- Jasne - odpowiedziałam i poszłam do auta. Jechaliśmy w ciszy, gdy nagle w radiu zaczęło lecieć 'Sweet Child O'Mine' Gunsów.
-  She's got a smile that is seems to me, remind me of childhood memories.. - zaczął nucić Ash.
- Where everything was a fresh as the bright blue sky - dokończyłam. Po chwili oboje śpiewaliśmy na cały samochód. Nawet nie zauważyłam, że jesteśmy już pod lotniskiem. Wyszliśmy z samochodu.
- Czemu nie mówiłaś, że umiesz śpiewać? - zapytał obrażony Ashley.
- Bo nie umiem - odpowiedziałam szukając Sary. Moim oczom ukazała się szarooka blondynka.
- Sara! - pisnęłam rzucając się na kumpelę.
- Chacky! - uśmiechnęła się - Tęskniłam, mała.
- Ja też - wyszczerzyłam się - A to Ash.
Odwróciła się w stronę mojego przyjaciela i zamarła.
- A..A..Ashley Purdy - wyjąkała
- A..A.. Ash poznaj Sarę. Sara poznaj A..A..Asha.
- Śmieszne - mruknęła obrażona - Miło pana poznać, panie Purdy.
- Żaden pan, Ashley Jestem - uśmiechnął się słodko mój przyjaciel.
- Ash weźmiesz jej rzeczy? - zapytałam robiąc minę kota ze Shreka.
- Jasne, tylko przestań.
Zachichotałam i pociągnęłam przyjaciółkę do auta.
- Jesteś z Ashleyem Purdym i nic mi nie powiedziałaś!? - zapytała cicho.
- Nie jestem z nim, tylko z Andym - odpowiedziałam z uśmiechem.
- Nie powiedziałaś mi! Foch! - krzyknęła, a ja cmoknęłam ją w policzek.
- Lepiej? - uśmiechnęłam się uroczo. Przytaknęła i weszłyśmy do samochodu. Po chwili dołączył do nas Ash i pojechaliśmy do domu.

~ Tydzień później~
Chłopaki bardzo polubili Sarę, a mi przestały śnić się koszmary. Postanowiłyśmy z White, bo tak miała na nazwisko Sara, urządzić sobie babski wieczór. Musiałam tylko przekonać Andyego do spania w gościnnym.
- Koochaaniee - uśmiechnęłam się słodko - Chciałabym urządzić z Sarą babski wieczór.
- Jasne, rób co chcesz - cmoknął mnie w czoło.
- Ale musiałbyś spać w gościnnym.
- Jeśli ci bardzo na tym zależy to ok.
- Dziękuje - ucieszyłam się i wpiłam się mojego chłopakowi w usta.
Z Sarom wzięłyśmy się za przygotowywanie przekąsek. Zabrałyśmy z dołu 5 butelek Jacka Danielsa, chipsy, ciastka i mnóstwo żelek. Leżałam już lekko wstawiona, gdy nagle poczułam usta Sary na swoich. Bez zastanowienia oddawałam pocałunki. Poczułam rękę pieszczącą mój brzuch, gdy nagle do pokoju wszedł....

~ ~ ~ ~
Tak, wiem, nie powinnam kończyć w takim momencie. Mam nadzieje, że mnie nie zabijecie ;-;

6 komentarzy:

  1. Woooooooow! Ale w takim momencie skończyłaś. No wiesz co... No ale rozdział to super! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. ugh ! ;D no ja nie mogę !! :D
    jak mogłaś ?:D chcesz mieć mnie na sumieniu ?:D
    jeśli nie to pisz szybko next'a !! :D ach... wtedy będę happy :D
    czeeekam ;**
    a co do rozdziału... to zaaajebisty ! :D

    OdpowiedzUsuń
  3. HAHAHHAHA NO TO ŁADNIE XDD
    Ale jak można w takim momencie kończyć ja się pytam ?;ooo
    Świetnie ;3
    Czekam na next'a <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Musiałaś mi to zrobić i skończyć w takim momencie? ;-;
    Czekam na next'a :3

    OdpowiedzUsuń
  5. jeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee zajebisty rozdział <3

    OdpowiedzUsuń
  6. No jak mogłaś!!
    W końcu przeczytałam całego bloga(wybacz ,że tak późno no, ale zapierdzielejszyn mialam ze swoimi) jest cudowny a ja czekam na kolejny rozdział mała ;**

    OdpowiedzUsuń

Jeśli już przeczytałaś/łeś rozdział to miło by było gdybyś zostawił/a komentarz. Dla Ciebie to chwila, a dla mnie to motywacja do działania :)