Strony

niedziela, 10 listopada 2013

#23 - Jesteś moja

Obudziłam się w łóżku wtulona w czyjś tors. Przestraszona odskoczyłam od tej osoby, a ona się obudziła. Okazało się, że to tylko Ash.
- Co jest mała? - zapytał, podnosząc się na łokciach.
- Przestraszyłam się - odpowiedziałam - Przepraszam, że cię obudziłam.
- Nie no spoko - uśmiechnął się słodko - Po.. tym co się stało masz prawo bać się ludzi.
Nagle zaburczało mi w brzuchu.
- Mała chodź do kuchni, musisz coś zjeść.
- Ale tam są wszyscy - przestraszyłam się. Niby wiedziałam, że nic mi nie zrobią, ale i tak byłam przerażona.
- Nie bój się - cmoknął mnie w czoło - Cały czas będę przy tobie.
- No dobra - zgodziłam się - To idziemy?
Wstaliśmy z łóżka. Ashley złapał mnie za rękę, ciągnąć na dół. Wszyscy siedzieli w salonie oglądając jakiś film. Pierwsza zauważyła mnie Sammi. Od razu do mnie podeszła i mocno przytuliła.
- Hej mała, jak tam? - zapytała patrząc mi w oczy.
- Wczoraj zostałam zgwałcona. Ciekawe jak mogę się czuć? - zapytałam sarkastycznie.
- Eh.. No tak - odsunęła się ode mnie ustępując miejsca Andy'emu, który też chciał mnie przytulić, ale odskoczyłam jak oparzona.

~ Perspektywa Andy'ego ~
Gdy tylko zobaczyłem Chacky od razu chciałem ją przytulić, ale gdy dotknąłem jej przedramienia, ona odskoczyła.
- C..Co jest? - zapytałem zdziwiony.
- Ona się boi mężczyzn - odpowiedział Ashley smutno - Znaczy mnie nie. Nie wiem czemu, ale tak jest. Kiedyś jej przejdzie, ale do tego czasu nie dotykajcie jej.
Osłupiałem. Nie mogę dotknąć własnej dziewczyny. A co najgorsze Ash może.
- Skarbie, kocham cię, wiesz o tym? - zapytałem Michelle a ona niepewnie przytaknęła - Obiecuję, że nie dotknę cię dopóki sama tego nie będziesz tego chciała.
- Też cię kocham - odpowiedziała cicho i weszła do kuchni. Z uśmiechem na ustach usiadłem na kanapie i wróciłem do oglądania filmu.

~ Perspektywa Chacky ~
- Mała co byś zjadła? - zapytał Ashley wchodząc do kuchni.
- Naleśniki - odpowiedziałam wyciągając patelnię.
- Zrobię ci - uśmiechnął się do mnie, a ja to odwzajemniłam.
- Jak chcesz. Tylko mnie nie otruj - mruknęłam siadając na blacie. Przyglądałam się pracy Ashleya. Po chwili na stole stał talerz naleśników z nutellą. Usiadłam przy stole na przeciwko Purdy'ego. Nagle do kuchni wszedł CC.
- Naleśniki! - krzyknął i zabrał się do jedzenia - Mm dobre, Chacky.
- Ale to nie ja robiłam - odpowiedziałam przeżuwając ostatni kęs - To on.
Wskazałam na Asha.
- Purdy! Ty umiesz gotować! - zdziwił się Christian.
- No tak. Co w tym dziwnego?
- Nigdy o tym nie mówiłeś - udał obrażonego Coma.
- Nigdy o to nie pytałeś..
Chłopaki przekomarzali się jak małe dzieci. Po 10 minutach słuchania tego zrobiło się nudno, więc wyszłam z kuchni. W salonie był tylko Andy, więc usiadłam obok niego na kanapie.
- Co tam, maluchu? - zagadnął Biersack.
- Wiesz, że Ash potrafi gotować?
- Serio? - zdziwił się, a ja przytaknęłam - Nie wiedziałem.
- Miałbyś cycki, miałbyś naleśniki od Purdy'ego - mruknęłam a Andy wybuchnął śmiechem.
- Ee tam.. Jesteś moja, więc twoje cycki też.
Teraz to ja wybuchnęłam śmiechem. Chwilę śmialiśmy się i gadaliśmy, gdy nagle Andy spoważniał.
- Chciałbym cię przytulić - zakomunikował.
- Możesz spróbować - odpowiedziałam niepewnie.
Andy przejechał ręką po moim ramieniu, a moim ciałem wstrząsnął dreszcz. Wstałam z kanapy, a on popatrzył na mnie smutno. Uśmiechnęłam się zadziornie i usiadłam na jego kolanach okrakiem i wpiłam się w jego usta. Oderwaliśmy się od siebie dopiero, gdy skończyło mi się powietrze.
- Kocham cię - wyszeptał Andy opierając się swoim czołem o moje.
- Wiem, ja ciebie też - cmoknęłam go w czoło.
Nagle do pokoju wszedł CC.
- Ty Ash patrz! Już się liżą - zaśmiał się, a ja pokazałam mu fucka - I tak oto powróciła stara Chacky.
- Jeszcze coś? Jak nie to spadaj - mruknął Andy.
- Ja sobie pooglądam telewizję - wyszczerzył się Christian siadając obok nas na kanapie.
Wzięłam poduszkę i jebłam nią Comę w jego kudłaty łeb.
- Szujo! - krzyknął i zaczął mnie łaskotać, a ja spadłam z kanapy. Usiadł na mnie okrakiem nie przestając łaskotać.
- A.. Hahahaha.. Andy! - krzyczałam przez śmiech - Hahah.. Ratuj!
- Coma złaź z mojej dziewczyny! - wydarł się Biersack bijąc Christiana poduszką. Po chwili CC leżał koło mnie.
- Dojechaliśmy! - krzyknął kierowca.
- A tak właściwie to gdzie jesteśmy? - zapytałam.
- Cincinnati - odpowiedział Andy z uśmiechem.
- Pójdziemy do twoich rodziców? - zapytałam z nadzieją.
- No w sumie możemy iść - odpowiedział - Koncert zaczyna się dopiero o 20, a teraz jest 14.
Szybko ubrałam niebieskie soczewki, ponieważ nie chciałam chodzić między ludźmi z czerwonymi oczami, a zawsze marzyłam o tym, żeby mieć niebieskie oczy. Cieszyłam się, ze zobaczę rodziców Andyego. Nie widziałam ich od wakacji, gdy byłam u babci, czyli 5 lat temu. Nie było ich na pogrzebie Elizabeth, ponieważ Chris bardzo przeżył jej śmierć i wylądował w szpitalu, a Amy nie chciała zostawić go samego. W końcu dotarliśmy do domu Biersacków. Andy zapukał i po chwili otworzyła nam pani Biersack.
- Andy synku! - rzuciła mu się na szyję i zmierzyła mnie wzrokiem- A to kto?
- Cha.. Michelle Black - podałam kobiecie rękę. Kurwa prawie się wydałam. Przecież Channel już nie żyje. Teraz jestem Michelle.
Na dół zszedł pan Biersack. Przywitał się z nami i weszliśmy do salonu. Rozmawialiśmy dość długo.
- Jak długo jesteście razem? - zapytała Amy.
- Około 4 miesiące - odpowiedziałam po chwili zastanowienia
- Czyli znałaś moją córkę..
- Elizabeth? Oczywiście, że znałam - uśmiechnęłam się - To przez nią poznałam Andyego.
- Jak się poznałyście?
- Wpadła na mnie na ulicy - uśmiechnęłam się na samą myśl o tamtym spotkaniu. Co prawda nie było to nasze pierwsze, ale w końcu Biersackowie o tym nie wiedzieli.
- Skarbie, musimy już iść. Za godzinę zaczyna się koncert, a my musimy być trochę wcześniej.
Pożegnaliśmy się z rodzicami Andyego i poszliśmy do klubu, w którym miał odbyć się koncert.

~ ~ ~ ~
A oto i kolejny rozdział.
Nudny, chujowy i w ogóle, ale źle się czuję i mam zjebany humor.
Przy okazji zapraszam na mój drugi blog
Czekam na komentarze i do następnego :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jeśli już przeczytałaś/łeś rozdział to miło by było gdybyś zostawił/a komentarz. Dla Ciebie to chwila, a dla mnie to motywacja do działania :)