Stałam jak wryta. I co teraz? Pokazać mu się czy po prostu odejść. Nagle usłyszałam cichy szloch. Nie zostawię go w takim stanie. Obróciłam się do niego i podeszłam do łóżka.
- Nie płacz... - wyszeptałam.
- Ty.. ty żyjesz? - zapytał zaskoczony.
- Można tak powiedzieć.. Jestem wampirem.
Andy wybuchnął śmiechem, a ja popatrzyłam na niego zaskoczona.
- Świetnie! Zwariowałem!
- Nie.. Andy - odpowiedziałam zamyślona - Czy gdybyś zwariował mogłabym zrobić to?
Wpiłam się w jego usta. Na początku był zaskoczony, ale szybko oddawał pocałunki. Przejechał językiem po moich zębach i odskoczył spadając z łóżka. No tak przecież mam kły. Patrzył na mnie przerażony a ja powstrzymywałam się przed wybuchnięciem śmiechem.
- Teraz mi wierzysz? - zapytałam spokojnie.
- T..tak - odpowiedział zszokowany wstając z ziemi - Ale te kły to tak na stałe?
- No, ale to nie jedyna zmiana - uśmiechnęłam się ściągając okulary i zapalając światło.
- Ruda.. I te oczy! - rozpłakał się.
- Ehh.. Po co ja ci się pokazywałam - mruknęłam wstając - Przepraszam. Pójdę już.
- Nie idź - pociągnął mnie za rękę - Kocham cię nie ważne czy jesteś wampirem, wilkołakiem czy człowiekiem.
- Och.. też cię kocham - cmoknęłam go w policzek - Ale już nie jestem Channnel Rose, tylko Michelle Black. Chacky już nie żyje.
- Okej.. Postaram się przyzwyczaić. A powiesz chłopakom czy musimy się ukrywać?
- Mogę powiedzieć, ale boję się ich reakcji - uśmiechnęłam się - A co z Ashem, wrócił do zespołu?
- Taa.. wrócił - mruknął Andy - Ale lepiej żebyś go nie widziała.
- Co mu zrobiłeś? - przestraszyłam się.
- Oj.. tylko trochę siniaków i zadrapań - uśmiechnął się słodko.
- No debil - poczochrałam mu włosy - Ale i tak cię kocham.
-Jaaa... Ciebie też - szepnął ziewając.
- Dobra ty idź spać, a ja wpadnę jutro. W sumie to dzisiaj, ale po południu.
- Zostań.
- Niee.. - cmoknęłam go w czoło - Dobranoc
Wyszłam przez okno ze szpitala i udałam się do domu. W domu położyłam się spać.
Rano obudziłam się około 13. Podeszłam do szafy i wyciągnęłam sukienkę z logiem Guns'N'Roses. Uczesałam się i poszłam na śniadanie. Postanowiłam zjeść płatki z mlekiem. Po 14 wyszłam z domu. Zaraz po wejściu do szpitala podeszła do mnie ta sama pielęgniarka co wczoraj.
- Znowu pani? - zapytała.
- No tak.. Mogę już iść do Andyego?
- Ależ proszę - poszła sobie.
Weszłam do sali Biersacka. Siedział na z telefonem w ręku.
- Czeeść - przywitałam się i cmoknęłam go w policzek.
- No heeej - wyszczerzył się - Tęskniłem.
- Nie widzieliśmy się jakieś 15 godzin...
- Ja zacząłem tęsknić jak tylko wyszłaś - powiedział nie odrywając wzroku znad telefonu.
- Z kim tak piszesz? - zapytałam zaciekawiona.
- Piszę do Asha, żeby dzisiaj przyszedł sam.
Siedzieliśmy gadając, a raczej to Andy opowiadał co się działo się, gdy ja 'umarłam'.
- Hej.. - jego opowiadanie przerwał głos Ashley'a - Kto to?
- Ash wiem, że może to być dziwne, albo i nawet straszne, ale to Chacky - powiedział niepewnie Andy.
- Andy, kurwa ona nie żyje - krzyknął Purdy. Wstałam i podeszłam do niego.
- A może jednak - uśmiechnęłam się cwaniacko, jednocześnie pokazując kły.
- Ooo wampirek - zaśmiał się przytulając mnie. Osłupiałam. Skąd on wiedział czym jestem.
- Skąd wiesz? - moje pytanie uprzedził Andy.
- Znałem kiedyś pewną wampirzycę - wyszczerzył się puszczając mi oczko - Są świetne w łóżku.
Wybuchnęliśmy śmiechem.
- Ale one mają kły - mruknął Andy.
- No.. Biedny Andziulek boi się wampirów i spadł z łóżka - zaśmiałam się.
- Że co? - zdziwił się Purdy.
- No bo jak całowaliśmy się z Andym i on przejechał językiem po moich kłach to się biedaczek przestraszył i spadł z łóżka.
- Hahaha ciota! - wybuchnął śmiechem Ashley - Jak można się bać wampirów, przecież one są takie śliczne i te oczka!
Gadaliśmy do wieczora, aż w końcu z Purdym musieliśmy iść. Ash postanowił odprowadzić mnie do domu.
- Przepraszam - wyszeptał mój przyjaciel.
- Za co? - nie skojarzyłam o co może chodzić.
- Gdybym nie był głupi nie zabiłabyś się i nie została wampirem.
- On to jest całkiem fajne, gdyby nie kilka szczegółów..
- Jakich?
- Oczy i to, że muszę pić krew. Co prawda raz na rok, ale zawsze.
- Przepraszam - przytulił mnie.
- Dobra to tutaj - wskazałam na dom - To narazie Ash!
- Dobranoc - powiedział i pocałował mnie.. w czoło.
~ ~ ~ ~
I jest kolejny rozdział.
Chciałyście, żeby Biersack się dowiedział, więc proszę.
Do następnych :3
Świetnie ;3
OdpowiedzUsuńHahaha zdziwiłam się trochę że chłopcy tak to przyjęli no, ale cóż ... JEST ZAJEBIŚCIE <3
Czekam <3