Strony

poniedziałek, 30 września 2013

#13 - Sara

Przez ostatni tydzień prawie w ogóle nie jadłam, nie spałam i nie wychodziłam z pokoju. Zawsze, gdy chodź na chwilę przysnęłam miałam ten sam sen, co w dniu pogrzebu Elizabeth. Wszyscy już się pogodzili z jej śmiercią oprócz mnie. Tom dostał dożywocie za gwałt i zabicie ze szczególnym okrucieństwem. Postanowiłam wejść na facebooka. Od razu napisała do mnie moja była, Sara. Tak BYŁA, po związku z Tomem miałam straszny wstręt do mężczyzn o byłam z dziewczyną, ale wracając do rozmowy.

Od: Sara
Hej mała, co tam?

Do: Sara
Cześć duża, chujowo a tam?

Od: Sara
Co jest?

Do: Sara
Nie rozmowa na fejsa. Może do mnie wpadniesz?

Od: Sara
Ok, tylko kiedy?

Do: Sara
Jak najszybciej

Od: Sara
Okej. Będę jutro o 11:30. Podaj adres

Do: Sara
Podjadę po ciebie na lotnisko.

Wyłączyłam komputer i zeszłam na dół. Jake widząc mnie w miejscu innym niż mój pokój lekko się zdziwił.
Uśmiechnęłam się do niego i weszłam do salonu.
- Andy.. - zaczęłam - Jutro moja przyjaciółka przylatuję.
- To dobrze - uśmiechnął się - Będzie spać w gościnnym. O której przylatuję?
- O 11:30. Musimy po nią pojechać.
- Doobrze..

~ Następny dzień ~

- Andy wstawaj!! - krzyknęłam na mojego chłopaka - Musimy jechać na lotnisko.
- Zmuś mnie - mruknął, zakrywając głowę poduszką. Niewyspany, ale było nie siedzieć do rana z chłopakami grając w GTA V na konsoli.
- Nie to nie. Idę po Asha.
Wyszłam, specjalnie trzaskając drzwiami. Weszłam do pokoju basisty, który smacznie sobie spał. Podeszłam do łózka i wymruczałam mu do ucha.
- Ashley wstawaj. Potrzebuje cię.
- Ja ciebie też - odpowiedział, pociągając mnie na łóżko i przytulając.
- Nie o to mi chodziło, idioto - zaśmiałam się wstając - Musisz ze mną pojechać po Sarę.
- Niech Andy z tobą pojedzie - powiedział chowając głowę pod poduszkę - To twój chłopak.
- Ciebie proszę, ale widzę że nie mogę na ciebie liczyć - powiedziałam wychodząc.
- Za 5 minut będę gotowy - usłyszałam krzyk z sypialni przyjaciela. Zaśmiałam się pod nosem i zeszłam na dół. Po chwili w salonie pojawił się Ashley.
- Jedziemy? - zapytał zdyszany.
- Jasne - odpowiedziałam i poszłam do auta. Jechaliśmy w ciszy, gdy nagle w radiu zaczęło lecieć 'Sweet Child O'Mine' Gunsów.
-  She's got a smile that is seems to me, remind me of childhood memories.. - zaczął nucić Ash.
- Where everything was a fresh as the bright blue sky - dokończyłam. Po chwili oboje śpiewaliśmy na cały samochód. Nawet nie zauważyłam, że jesteśmy już pod lotniskiem. Wyszliśmy z samochodu.
- Czemu nie mówiłaś, że umiesz śpiewać? - zapytał obrażony Ashley.
- Bo nie umiem - odpowiedziałam szukając Sary. Moim oczom ukazała się szarooka blondynka.
- Sara! - pisnęłam rzucając się na kumpelę.
- Chacky! - uśmiechnęła się - Tęskniłam, mała.
- Ja też - wyszczerzyłam się - A to Ash.
Odwróciła się w stronę mojego przyjaciela i zamarła.
- A..A..Ashley Purdy - wyjąkała
- A..A.. Ash poznaj Sarę. Sara poznaj A..A..Asha.
- Śmieszne - mruknęła obrażona - Miło pana poznać, panie Purdy.
- Żaden pan, Ashley Jestem - uśmiechnął się słodko mój przyjaciel.
- Ash weźmiesz jej rzeczy? - zapytałam robiąc minę kota ze Shreka.
- Jasne, tylko przestań.
Zachichotałam i pociągnęłam przyjaciółkę do auta.
- Jesteś z Ashleyem Purdym i nic mi nie powiedziałaś!? - zapytała cicho.
- Nie jestem z nim, tylko z Andym - odpowiedziałam z uśmiechem.
- Nie powiedziałaś mi! Foch! - krzyknęła, a ja cmoknęłam ją w policzek.
- Lepiej? - uśmiechnęłam się uroczo. Przytaknęła i weszłyśmy do samochodu. Po chwili dołączył do nas Ash i pojechaliśmy do domu.

~ Tydzień później~
Chłopaki bardzo polubili Sarę, a mi przestały śnić się koszmary. Postanowiłyśmy z White, bo tak miała na nazwisko Sara, urządzić sobie babski wieczór. Musiałam tylko przekonać Andyego do spania w gościnnym.
- Koochaaniee - uśmiechnęłam się słodko - Chciałabym urządzić z Sarą babski wieczór.
- Jasne, rób co chcesz - cmoknął mnie w czoło.
- Ale musiałbyś spać w gościnnym.
- Jeśli ci bardzo na tym zależy to ok.
- Dziękuje - ucieszyłam się i wpiłam się mojego chłopakowi w usta.
Z Sarom wzięłyśmy się za przygotowywanie przekąsek. Zabrałyśmy z dołu 5 butelek Jacka Danielsa, chipsy, ciastka i mnóstwo żelek. Leżałam już lekko wstawiona, gdy nagle poczułam usta Sary na swoich. Bez zastanowienia oddawałam pocałunki. Poczułam rękę pieszczącą mój brzuch, gdy nagle do pokoju wszedł....

~ ~ ~ ~
Tak, wiem, nie powinnam kończyć w takim momencie. Mam nadzieje, że mnie nie zabijecie ;-;

piątek, 27 września 2013

#12 - Memories

Szłam ulicą rozmyślając o tym co się stało. Dlaczego on to zrobił? Poznaliśmy się jakiś tydzień po zerwaniu z Andym. Chciałam się zabić, skoczyć z mostu, ale Tom mnie uratował. Nauczył mnie pozytywności. Po jakimś miesiącu zostaliśmy parą. Przeprowadziłam się do niego mimo że byłam głupią 15gła latką. Zaraz po przeprowadzeniu pokazał swoją prawdziwą naturę. Bił mnie, gwałcił i kazał robić inne okropne rzeczy. Chciałam uciec, wyrwać się, ale nie miałam gdzie. Mama powiedziała, że jak przeprowadzę się do Toma, mam się nie pokazywać w domu. Mimo tego zadzwoniłam. Mama od razu pozwoliła mi wrócić. Pamiętam tamten dzień, jakby był wczoraj.
' - Wychodzę na piwo! - krzyknął Tom i trzasnął drzwiami. Odczekałam 10 minut i pobiegłam do pokoju spakować swoje rzeczy. Gdy już prawie skończyłam do pokoju wszedł mój 'chłopak'.
- Co ty robisz!? - krzyknął.
- Wyprowadzam się - odpowiedziałam drżącym głosem.
- No chyba cię pojebało! - pchnął mnie na łóżko, a ja uderzyłam głową o ścianę. - Mała suko, jesteś moją własnością, nie uciekniesz mi.
- Nie jestem twoją własnością! - krzyknęłam przez łzy - Nienawidzę cię!
- Zaraz Ci to udowodnię - usiadł na mnie okrakiem i zaczął rozpinać mi spodnie. Chociaż raz postanowiłam walczyć i zaczęłam się rzucać. Tom spadł ze mnie na podłogę a ja zerwałam się z łóżka. Kopnęłam go w kroczę, zabrałam torbę i wybiegłam z domu. Szłam ulicą, gdy nagle..'
- Chacky! - usłyszałam nad sobą głos Biersacka - Co miałaś na myśli mówiąc, że to twoja wina?
- Tom ją zabił przeze mnie - szepnęłam.
- Skarbie, o czym ty mówisz? - zdziwił się. Opowiedziałam mu całą historię - Czyli on zabił moją siostrę przez ciebie?
- Tak - szepnęłam - Myślałam, że już odpuścił, ale jednak się myliłam. Przepraszam... Powinnam odejść.
- Chacky to nie twoja wina - przytulił mnie - Ten psychopata zapłaci, za to co zrobił Elizabeth. Nie odchodź. Nie chcę jeszcze ciebie stracić.
- Kocham cię - wymruczałam przez łzy. Usłyszałam, że zachichotał cicho.
- Chodź do domu - pociągnął mnie za rękę - Lepiej będzie jak ten dzień już się skończy, prawda?
Przytaknęłam i wtuliłam się w Andyego.

'Biegłam lasem. Nie wiedziałam przed czym, ani dlaczego, ale bałam się. W pewnym momencie wywróciłam się. Gdy podniosłam wzrok moim oczom ukazała się... Elizabeth. Ale nie moja ukochana siostra z innych rodziców, tylko jakaś taka inna. Miała podarte, zakrwawione ubrania. Miała kilka siniaków i zadrapań.
- Elizabeth! Co ci się stało? -  zapytałam przerażona.
- To ty! To twoja wina! - krzyczała. Wyciągnęła zza pleców nóż i zmierzała z nim w moją stronę'
- Nie!! - obudziłam się z krzykiem. Popatrzyłam na zegar. 9:21. Za godzinę zaczyna się pogrzeb Eli. Wstałam z łóżka i podeszłam do szafy. Wyciągnęłam z niej czarną sukienkę z koronką i jakieś szpilki.
Zbiegłam na dół po schodach, a przez moje szpilki prawie spadłam ze schodów wprost w ramiona Ashleya.
- No mała, uważaj bo rozwalisz swoją piękną buźkę - zaśmiał się stawiając mnie w pionie.
- Dobrze tatusiu - uśmiechnęłam się i weszłam do kuchni. Na krześle siedział Andy.
- Cześć skarbie - cmoknęłam go w policzek. Jadłeś coś?
- Hej.. nie - mruknął.
- Naleśniki czy jajecznica?
- Naleśniki.
Wzięłam się za robienie naleśników. Po jakiś 10 minutach na stole leżał ich cały talerz.
- Smacznego - mruknęłam jedząc.
Po zjedzeniu wyszliśmy z domu do kościoła. Tak, Eli była wierząca. Obiecałam sobie, że się nie rozpłaczę i dzielnie dotrzymywałam obietnicy do czasu wkładaniu trumny do grobu. Andy wcisnął mi do ręki czerwoną róże, a ja dzielnie wrzuciłam ją do dołu. Spojrzałam w dól i ujrzałam trumnę z nazwiskiem 'Elizabeth Biersack'. Wtuliłam się mocno w Andyego i zaczęłam płakać. Po pogrzebie poszliśmy do domu

~ ~ ~ ~
A oto i kolejny rozdział. Depresyjny i  nudny. Tak, mam zjebany humor.

środa, 25 września 2013

#11 - To moja wina

 - Ale jak to!? - pisnęłam zalewając się łzami.
- Nie wiem - szepnął - Mamy się zgłosić na policję, tam wszystko nam powiedzą.
Wyskoczyłam z wanny nie przejmując się moją nagością. Ubrałam granatowe rurki i czarno koszulkę z logiem bvb.
- Chodź - pociągnęłam chłopaka za rękę.
- Ash, do samochodu już! - krzyknęłam.
Mój najlepszy przyjaciel pobiegł od razu do samochodu o nic nie pytając. Za to go uwielbiałam, nie zadawał zbędnych pytań. Wepchnęłam Andyego do auta i sama weszłam. Mój chłopak był nieobecny.
- Gdzie jedziemy? - zapytał Ashley.
- Na policję - odpowiedziałam - Elizabeth nie żyje.
Zatrzymał samochód z piskiem. Schował twarz w dłoniach.
- Jak to kurwa nie żyje!? - krzyknął - Jak to się stało?
- Nie wiem - odpowiedziałam szlochając - Dlatego jedziemy na policję.
Ashley wytarł mokre oczy i ruszył. Po dwóch minutach byliśmy już na komisariacie. Wbiegłam razem z Ashleyem ciągnąć Biersacka za sobą.
- O co chodzi? - zapytał jakiś starszy facet w mundurze.
- Kazali nam przyjechać. Podobno znaleziono niejaką Elizabeth Biersack - odpowiedziałam. Jako jedyna z towarzystwa potrafiłam skleić zrozumiałe zdanie.
- Ah.. Proszę jedną osobę ze sobą, a reszta niech zostanie - chłopcy wepchnęli mnie do gabinetu.
- A więc kim pani jest dla pani Biersack?
- Najlepszą przyjaciółką.
- Przykro mi, nie mogę udzielić pani żadnych informacji. Nie jest pani rodziną.
- Posłuchaj - krzyknęłam - Była dla mnie jak siostra! Kochałam ją i oddałabym za nią życie, więc nie waż się mówić, że nie byłam rodziną! Z resztą na korytarzu siedzi jej brat i nie jest w stanie tu wejść, więc powiesz mi kurwa co jej się stało!?
- Przepraszam, nie wiedziałem - mruknął - A więc, pani Elizabeth została zgwałcona.
Zamarłam. Mała i słodka Eli zgwałcona przez jakiegoś obleśnego typa. Wybuchłam płaczem.
- Przez kogo? Kurwa zabije!
- Niejakiego Toma Wil...
- Wilson? - zapytałam.
Komisarz pokiwał głową, a ja zamarłam. Mój były i Eli. Wybiegłam z gabinetu i zapytałam jakiegoś policjanta
- Gdzie jest Tom Wilson?
- Na przesłuchaniu w sali 14.
Jak poparzona wbiegłam do sali i ujrzałam mojego byłego.
- Ty sukinsynie! - krzyknęłam - Jak mogłeś jej to zrobić!? Dlaczego!?
- O witaj Channel - uśmiechnął się - Twoja koleżaneczka? Och.. gdybyś tylko ją wtedy widziała. Przerażenie w jej oczach, łzy spływające po policzkach. Pobawiłem się nią trochę, a później zabiłem. Strzeliłem prosto w głowę. Jej śliczna buźka prysnęła krwią, a jej serce umarło. Na zawsze. Trzeba było być grzeczną dziewczynką i mi nie uciekać. Twoja koleżanka może by przeżyła.
- Ty psychopato! - krzyknęłam i rzuciłam się na niego. Biłam go, do czasu gdy mnie od niego odciągnęli. Zauważyłam, że jeszcze się podniósł i wypluł trochę krwi. Wybiegłam z sali i zaczęłam płakać. Poczułam, że ktoś siada koło mnie. Andy.
- Skarbie, nie płacz - szepnął przez łzy, mocno mnie przytulając.
- To moja wina! Tom ją zabił przeze mnie - krzyknęłam i wybiegłam z komisariatu.

~ ~ ~ ~
No i jest kolejny rozdział.
Te emocje! Te wybuchy! ;-;

wtorek, 24 września 2013

#10 - Psychopatka

Ostatni tydzień musiałam siedzieć w szpitalu. Andy nie mógł przyjść, ponieważ był chory. Bardzo zaprzyjaźniłam się z Ashem. Dowiedziałam się, że Elizabeth się w nim zakochała. Próbowałam ich jakoś swatać, ale Ashley nie był zbyt chętny do współpracy, więc postanowiłam na razie zostawić ich w spokoju.
Siedziałam na korytarzu i czekałam aż ktoś po mnie przyjedzie. W końcu do sali wszedł CC.
- Hej mała. Gotowa? - zapytał lekko dysząc.
- Ta.. - powiedziałam i ruszyłam do samochodu.
Christian otworzył bagażnik, a ja wsadziłam do niego torbę i weszłam do samochodu.
- Andy strasznie chciał po ciebie przyjechać, ale zasnął biedny - zagadnął.
- No trudno - uśmiechnęłam się lekko - A co tam u ciebie?
- Zerwaliśmy z Lauren - mruknął - zdradziła mnie.
- Oj biedny. Jak wyjdziemy z samochodu to cię przytulę.
Zaśmiał się cicho, a dalszą drogę przebyliśmy w ciszy. Po wyjściu z samochodu, tak jak obiecałam przytuliłam CCiego i weszłam do domu.
- Chacky! - krzyknął Ashley mocno mnie przytulając.
- Powietrza - mruknęłam.
Puścił mnie lekko się śmiejąc. Po chwili przyszła reszta i zaczęła się ze mną witać. Wszyscy oprócz Andyego.
- Gdzie on jest? - zapytałam Eli.
- Śpi na górze - odpowiedziała a ja poszłam na górę. Weszłam do pokoju i ujrzałam śpiącego Biersacka. Wyglądał tak słodko. Podeszłam do łóżka i pogłaskałam go po włosach. Otworzył zaspane oczy, a widząc mnie uśmiechnął się.
- Witaj śpiąca królewno - odwzajemniłam uśmiech.
- Dzień dobry - wstał i mocno mnie przytulił - Tęskniłem za tobą.
- Ja za tobą też.
Staliśmy chwilę w ciszy, gdy Andy pchnął mnie na łóżko. Leżałam pod nim a on patrzył prosto w moje oczy.
- Ym.. Idziemy wszyscy do kina, idziecie z nami? - zapytał Jake.
- Nie - odpowiedział Andy.
- Ja bardzo chętnie pójdę - powiedziałam zrzucając z siebie Biersacka.
- No to ja też pójdę - mruknął i pociągnął mnie za rękę na dół.
W kinie byliśmy na jakiejś nudnej komedii romantycznej. Wszyscy, oprócz Elizabeth poszliśmy do domu.
-Chacky i jak podobał ci się film - zapytała Sammi - Ja wybierałam
- Świetny, taki romantyczny - skłamałam
- Słyszałem jak chrapiesz - szepnął mi do ucha Ash i zachichotał.
- Jak się wygadasz to zabije - mruknęłam z mordem w oczach.
- Sammi.. - zaczął, ale nie wskoczyłam mu na plecy i wgryzłam mu się w szyję. - Ała kurwa!
- Mówiłam, żebyś nie mówił - szepnęłam mu do ucha.
- Psychopatka - mruknął.
- Ej Chacky, bo się zazdrosny zrobię - jęknął Andy.
- Sam tego chciałeś - powiedziałam i teraz to jemu wgryzłam się w szyję - Wampir!
Cmoknęłam go w ugryzienie i zeszłam z jego pleców.
Jake, Sammi, CC i Jinxx śmiali się z chłopaków masujących szyje.
- Ktoś jeszcze chcę, żeby go ugryźć? - zapytałam z zacieszem - Pierwsze ugryzienie gratis.
- Kuszące, nawet bardzo, ale mam Sammi - cmoknął ukochaną w czoło Jinxx - Mój własny wampirek.
Wieczorem, gdy chciałam wejść do mojego pokoju spać Andy pociągnął mnie do swojego.
- Moja dziewczyna śpi ze mną - wyszczerzył się.
- Nie przypominam sobie, żebyś mnie prosił o chodzenie - uśmiechnęłam się zadziornie.
- Kurwa - szepnął i padł na kolana - Channel Diano Rose czy uczynisz mi tą przyjemność i zostaniesz moja dziewczyną?
- Mhm - odpowiedziałam - To znaczy oczywiście.
- Andy skąd znasz moje drugie imię? - zapytałam zdziwiona.
- Serio masz na drugie imię Diana!? - zaśmiał się - Eli ma tak na drugie imię i tak mi jakoś wpadło do głowy.
- No widzisz głupku i zgadłeś.
Biersack podniósł się z kolan i  wpił się w moje usta. Poszłam do łazienki się umyć. Siedziałam w wannie, gdy do łazienki wpadł Andy.
- Puka się - mruknęłam chowając piersi. Zauważyłam łzy w jego oczach - Co się stało!?
- Moja.. siostra - szepnął - nie żyje.

~ ~ ~ ~
Kolejny nudny rozdział, ale chciałam coś dodać.

poniedziałek, 23 września 2013

#9 - Never give in!

Perspektywa Andyego

Chacky osunęła się się na ziemię.
- Nieeee! - krzyknąłem i upadłem na kolana - Nie umieraj, proszę.. Kocham Cię...
Z salonu wybiegł Ash. Popatrzył na Chacky, potem na mnie a potem na Juliet, która stała jak zahipnotyzowana.
- Co ty jej zrobiłaś, suko!? - krzyknął Ashley przygwożdżając Simms do ściany.
- Ona.. Ja.. Nie wiem! - krzyknęła i rozpłakała się.
- Ash bierz kluczyki. Jedziemy do szpitala - powiedziałem podnosząc bezwładną Chacky.
W tym czasie z góry zbiegła reszta Bvb i Sammi.
- Co się stało!? - pisnęła Sammi zalewając się łzami.
- Dźgnęła ją - szepnął zapłakany Ash wybiegając z domu.
Wychodząc zobaczyłem jak Sammi kopie leżaca na ziemi Juliet po brzuchu.

~ Godzinę później ~
Siedziałem z Ashleyem na korytarzu, gdy nagle z sali, w której leżała Chacky wyszedł lekarz.
- Co z nią!? - krzyknąłem wstając.
- Stan pani Rose jest ciężki - powiedział poważnie -  Jeżeli przeżyje najbliższą dobę, będzie tylko lepiej. Przez najbliższy czas będzie w śpiączce.
- Mo.. Mogę do niej wejść? - zapytałem.
- Oczywiście.
Na drżących nogach wszedłem do sali nr 69. Byłem tak smutny, że nawet nr sali nie poprawił mi humoru.
Na łóżku leżała Chacky. Była strasznie blada, ale wyglądała jak anioł.
- Przepraszam - szepnąłem - To przeze mnie tutaj leżysz i możesz umrzeć. Proszę cię nie poddawaj się. Kocham cię i nie chcę cię stracić.
Siedziałem tam jakiś czas, głaszcząc jej włosy, gdy do sali weszła Sammi
- Andy idź do domu - szepnęła - Jutro koncert. Ja z nią zostanę.
Oczy mi się same zamykały, więc postanowiłem jej posłuchać.
- Dobra, ale jak coś to dzwoń - powiedziałem, cmoknąłem lekko Chacky w czoło i szepnąłem - Nie poddawaj się. Kocham Cię.
Wyszedłem ze szpitala i pojechałem do domu. Tam od razu poszedłem spać.

~Na koncercie~

Rano byłem u Chacky. Poprosiłem lekarza, żeby o 17:00 włączył MTV Rock na telewizorze. Chciałem, żeby mój skarb słyszał, że dla niej śpiewam.
- Andy na scene - krzyknął Jinxx.
Wbiegłem na scenę i dawałem z siebie wszystko.
- Następną piosenkę chciałem zadedykować mojej ukochanej Chacky, która walczy teraz o życie w szpitalu - powiedziałem - Pamiętaj skarbie, Never give in!

Perspektywa Chacky

Powoli otworzyłam oczy. Znajdowałam się w szpitalu. Byłam podłączona do różnych urządzeń. Nie mogłam przypomnieć sobie, jak się tu znalazłam. Nagle mnie oświeciło. Juliet mnie dźgnęła. Z zamyślenia wyrwał mnie głos.. Andyego!?
- Następną piosenkę chciałem zadedykować mojej ukochanej Chacky, która walczy teraz o życie w szpitalu. Pamiętaj skarbie, Never give in!
Uśmiechnęłam się do siebie i śpiewałam razem z Biersackiem i fanami bvb. Do sali wszedł lekarz.

Perspektywa Andyego
~Po koncercie~

Zaraz po koncercie pojechałem do szpitala. Gdy wszedłem do sali zamarłem. Na łóżku siedziała Chacky i rozmawiała z Sammi.
- Chacky!! - krzyknąłem i rzuciłem jej się na szyję - Tak się o ciebie bałem!
- Słyszałam w telewizji - uśmiechnęła się zadziornie.
- To może ja was zostawie samych - powiedziała Sammi i prawie wybiegła z sali.
-  Kocham Cię - szepnąłem - najmocniej na świecie. Jesteś moim ideałem.
- Ale ja.. - mruknęłam - Nie jestem ideałem.  Mam masę wad. W sumie to jest ich więcej niż zalet. Moja twarz przypomina...
- Och zamknij się - powiedział i pocałował moje usta.

- Zawsze mógłbyś mnie tak uciszać - uśmiechnęłam się - Też Cię kocham.
I na powrót wpił się w moje usta.

~ ~ ~ ~
I jest kolejny rozdział.
Uwielbiam czytać wasze komentarze. Są takie motywujące!

niedziela, 22 września 2013

#8 - Ratuj go!

Usiadłam na schodach przed moimi drzwiami i płakałam. Mimo, że nigdy nie przejmowałam się innymi, od śmierci mamy przejmuję się wszystkim. Z zamyślenia wyrwał mnie czyjś głos.
- Przepraszam za nią - szepnął Andy siadając obok mnie. Mocno mnie przytulił - Pokłóciłem się z nią, o to co ci powiedziała. Kazała przeprosić.
- Pokłóciliście się przeze mnie.. - popatrzyłam na niego - Świetnie... Pojawiam się i wszystko psuje.
- Wcale tak nie jest. Po prostu Juliet ma.. hm.. trudny charakter.. - tłumaczył się - Już powoli mam tego wszystkiego dość..
- Wszystkiego? To znaczy?
- Miłości - szepnął - Zawsze, gdy się zakochuję dziewczyna okazuje się suką taką jak Juliet. Ty.. ty byłaś idealna, ale ja musiałem wszystko zjebać.
- Wcale nie jestem idealna i nic nie zjebałeś.
- Nie kłam..
- Nie kłamie, to była także moja wina - uśmiechnęłam się - Ale dlaczego, skoro Juliet jest taką suką wciąż z nią jesteś?
- Bo nie chcę jej zranić zrywając.
- Jasne, bo lepiej być nieszczęśliwym... A kochasz ją?
- No więc... hmm... Może.. Nie wiem!
- Tak czy nie?
- Nie - szepnął chowając twarz w dłoniach - Kocham kogoś innego.
- To z nią zerwij i powiedz, że kochasz kogoś innego.
- Masz rację - powiedział i wstał - Ale pójdziesz ze mną?
- Jeśli to ci w czymś pomoże - powiedziałam i poszłam za nim.
Zaraz po wejściu do domu podszedł do mnie Ash i mocno mnie przytulił.
- Nawet nie wiesz ile razy chciałem jej powiedzieć co o niej myśle - szepnął.
- Za niedługo już nie będziesz musiał się nią przejmować - uśmiechnęłam się lekko, a Biersack poszedł do Juliet.
- Co masz na myśli? - zapytał zaciekawiony.
- Zobaczysz - powiedziałam i pociągnęłam go na kanapę. W salonie siedziała tylko Elizabeth.
Oglądaliśmy 'Króla lwa' Nadeszła scena śmierci Mufasy.
- Nie. skazo! Nie zabijaj go - krzyczał Ash - To twój brat! Ratuj go!
Razem z Eli śmiałyśmy się z niego.
- Nieee!  - krzyknął i zaczął płakać. - Chacky, przytul mnie.
Zachichotałam i przytuliłam go.
- Biedny Simba - użalał się Ashley - Na jego miejscu odgryzł bym Skazie jaja!
Chwilę później pojawili się Timon, Pumba i piosenka 'Hakuna Matata'
 - 'Mówią o mnie żem cham, jam subtelny goooość, przykre że, przy mnie ktoś wciąż zatykał nos!' - darł się Ashley - Ej Elizabeth, to piosenka o tobie.
Eli tylko prychnęła, a ja wybuchnęłam śmiechem. Nagle usłyszeliśmy trzaśniecie drzwiami.
- Nienawidzę Cię! - krzyknęła Juliet zbiegając po schodach - Jeśli nie będziesz ze mną już na pewno nie będziesz z nią! - wbiegła do kuchni.
Wstałam i podeszłam do Andyego stojącego przy schodach. Mocno go przytuliłam.
Po chwili podeszła do nas Juju z nożem.
- Albo ja, albo żadna - szepnęła i wbiła mi nóż w serce. Usłyszałam krzyk Andyego i odpłynęłam.

~ ~ ~ ~

I jest kolejny rozdział.
Oficjalnie stwierdzam, że nie umiem pisać długich rozdziałów.
Tak przy okazji zapraszam na mojego tumlra
xinmyfuckingmindx.tumblr.com
W komentarzach podawajcie swoje, chętnie zajrzę :3

sobota, 21 września 2013

#7 - Mała dziwko..

~ 5 lat później ~

Szłam właśnie ulicą Los Angeles podziwiając piękno tego miasta, gdy na kogoś wpadłam.
- Prze.. przepraszam - usłyszałam znajomy głos. - O mój boże! Chacky!
- Elizabeth! - krzyknęłam i rzuciłam się przyjaciółce na szyję.
- Co ty tu robisz, skarbie!?
- Mieszkam.. Od jakiegoś miesiąca...
- To czemu do mnie nie napisałaś!? - zapytała zdziwiona - Z chęcią bym się spotkała.
- Już jakiś czas temu chciałam do ciebie napisać, ale Andy stał się sławny, a ja nie chciałam wyjść na taką, która leci na kasę twojego brata...
- Głupia! Nigdy bym tak o tobie nie myślała. Chodź do mnie do domu i opowiesz co tam u ciebie..
- No ok - powiedziałam i poszłam za Eli. Całą drogę opowiadała mi co się u niej ciekawego działo. Okazało się, że mieszka razem z Bridesami i strasznie nie lubi dziewczyny Andyego, bo woli mnie.
- Okej, jesteśmy już - zakomunikowała.
Stałyśmy przed wielką willą. Nie chce mi się jej opisywać, więc powiem tylko, że była wspaniała. Pociągnęła mnie do domu.  Od razu usłyszałyśmy krzyk Biersacka..
- Elizabeth Biersack! Gdzieś ty kurwa była!? - darł się z góry.
- Byłam z Chacky - powiadomiła go z uśmiechem.
Usłyszałyśmy bieg i naszym oczom ukazał się Andy.
- Chacky! - rzucił się na mnie -  Co ty tu robisz?
- Duszę się - szepnęłam ledwo oddychając
- Oj przepraszam - poluźnił uścisk i ponowił pytanie -  Co ty robisz w LA?
- Mieszkam
- Chodź Chacky poznasz resztę - pociągnęła mnie Eli. Weszłyśmy do salonu. Na kanapie siedział Ashley, Jinxx i Sammi i Jake. Na fotelach siedzieli Cc i.. Juliet.
- Cześć wszystkim - przywitała się Elizabeth - To moja przyjaciółka Chacky.
Wszyscy oprócz Juliet popatrzyli w naszą stronę.
- Ymm.. Hej - przywitałam się.
Pierwszy podszedł do mnie Ashley.
- Hej jestem Ash, ale możesz mi mówić 'ten jedyny'.
- Wiem jak się nazywasz - uśmiechnęłam się - Jestem fanką Bvb.
- Chcesz autograf? - odwzajemnił uśmiech.
- Jasne - odpowiedziałam ironicznie - Najlepiej na cyckach.
- Zaraz wracam - powiedział i wybiegł z pokoju.
Zaraz po jego wyjściu podszedł do mnie Jake, CC i  Jinxx z Sammi. Nawet Juliet się ze mną przywitała. Po chwili wrócił Ashley z markerem.
- Już mogę ci dać autograf - powiedział z bananem na twarzy.
- Ale ja żartowałam  - zaczęłam się wymigiwać. Nie sądziłam że on to weźmie na poważnie.
- Trudno - powiedział i nabazgrał mi swoje imię na dekolcie.
- Dzięki - mruknęłam - ktoś jeszcze chcę się podpisać?
- Ja! - krzyknęli Jake i CC jednocześnie.
- Przykro mi, mam za małe cycki, nie zmieścicie się obaj.
- A zakład? - uśmiechnął się CC zabierając Ashowi marker. Po nabazgraniu autografu oddał Jakowi marker i ten uczynił to samo.
Siedzieliśmy i gadaliśmy o mnie, Eli, zespole, aż w końcu padło pytanie jak się poznaliśmy.
- Byłam na wakacjach u babci i tam poznałam Biersacków - uśmiechnęłam się.
-Nawet została dziewczyną Andyego, ale ten palant wszystko zjebał  - powiedziała Elizabeth znacząco patrząc na brata.
- Oj wcale nie - odpowiedziałam szybko - To była także moja wina.
- A więc byłaś dziewczyną Andyego? - zdziwiła się Juliet - widać, że kiedyś miał słaby gust, co do dziewczyn.
Zabolało. Do moich oczów napłynęły łzy.
- Może kiedyś miał słaby gust, ale teraz ma jeszcze gorszy - uśmiechnęłam się lekko.
- Mała dziwko, śmiesz twierdzić, że jestem brzydka?
- Nie brzydka, raczej tępa i chamska. A z twoją twarzą to ty się bardziej na dziwkę nadajesz.
- Odwołaj to,bo... - krzyknęła podchodząc do mnie.
- Bo? - uderzyła mnie w twarz.
Wkurwiłam się i oddałam jej tylko, że z pięści. Simms upadła na ziemię.
- Ymm.. To może ja już pójdę - powiedziałam i wybiegłam z domu.

~ ~ ~ ~
I jest kolejny rozdział.
Chciałam podziękować wszystkim, którzy tracą czas na czytanie moich nędznych wypocin.
Wasze komentarze są strasznie motywujące..
Dziękuję! <3

piątek, 20 września 2013

#6 - It's over?

- 2 dni i koniec? - zapytał Andy - Wyjedziesz i pewnie o mnie zapomnisz...
- Cokolwiek się stanie nigdy Cię nie zapomnę - szepnęłam przez łzy - Na prawdę.
- Jasne... Każda tak mówi a później olewa faceta i nie odpowiada na jego smsy ani telefony.
- Nie każda taka jest - powiedziałam wstając. Zdenerwował mnie myśląc i mnie jak o tych wszystkich laskach na jedną noc.
- Jasne, że nie każda... Reszta nawet nie daje ci szansy.
- A nie sądzisz, że są i takie, które kochają i nie zostawiają?
- Nie ma takich.. - mruknął krzyżując ręce na piersi, jak 5 latek.
- Skoro tak uważasz to może rozstań się ze mną i zostań gejem!? - powiedziałam głośniej niż chciałam.
- Może powinienem..
- W takim razie to koniec - szepnęłam ze łzami w oczach i wybiegłam z domu Biersacków.
Zaraz po wejściu do pokoju rzuciłam się na łóżko i zaczęłam płakać. Jak on mógł mi coś takiego powiedzieć? Kochałam go, w sumie to dalej kocham. Nigdy nie dałam żadnych powodów żeby tak o mnie myśleć, a on po prostu stwierdził, że jestem taka jak wszystkie. A może.. rzeczywiście taka jestem? Z rozmyśleń wyrwało mnie pukanie do drzwi. Powiedziałam ciche 'prosze'. Do pokoju weszła Eli.
- Skarbie co się stało, tak nagle wybiegłaś z domu.. - zapytała siadając obok mnie.
- Zerwaliśmy..
- Ale jak to? - zdziwiła się - Przecież jeszcze godzinę temu byliście tacy szczęśliwi.
-  Właśnie byliśmy - mruknęłam - Nie chce o tym mówić. Mogłabyś już iść?
- Jasne.. - wyszła głośno trzaskając drzwiami.
No pięknie ją też wkurwiłam. Jestem taka zjebana. Znowu zaczęłam płakać.

~ 2 dni później na lotnisku ~

Właśnie miałyśmy wejść do samolotu, gdy nagle usłyszałam głos Andyego.
- Chacky!! Czekaj - stanęłam jak wryta. Od czasu zerwania go nie widziałam. Biegł razem z Elizabeth.
- Przepraszam! Kocham Cię... Wróć do mnie - szepnął przytulając mnie do siebie. Miałam łzy w oczach, ale postanowiłam być twarda.
- Nie Andy.. Masz rację. Jestem taka jak wszystkie. - mruknęłam - Nie powinieneś być z kimś takim jak ja. Znajdź sobie kogoś lepszego.
Powiedziałam i podeszłam do Eli.
- Paa skarbie, będę tęsknić - przytuliła mnie do siebie.
- Ja za tobą też. Kocham cię - szepnęłam mocząc jej koszulkę.
- Ja ciebie też - cmoknęła mnie w policzek.
- Chacky chodź bo się spóźnimy - krzyczała babcia.
- Musze już iść - powiedziałam i poszłam do samolotu. Kątem oka zauważyłam płaczących Biersacków. Gdy tylko usiadłam na swoim miejscu zaczęłam płakać. Czy to już naprawdę koniec? Czy już nigdy nie spotkam Andyego? Ani Eli? Co będzie z moją mamą? Przyszłość jest jedną wielką niewiadomą, ale mam dobrze przeczucia.

~ ~ ~ ~
Hej, Hej!
I jest kolejny rozdział.
Dotychczasowa akcja działa się w 2008 roku, kiedy Andy miał 18 lat, a Chacky 15.
Następne rozdziały będą się dziać w 2013 roku.
Przy okazji dziękuję za ponad 230 wyświetleń i  4 obserwatorów. Kocham was! :3
Okej to na tyle.
Buźka

czwartek, 19 września 2013

#5 - 7 days

- Czy wy się dobrze czujecie!? - krzyknęła babcia - Ja rozumiem, że pocałunki w deszczu są romantyczne i tak dalej, ale jeśli zachorujecie, to kichanie i gluty wiszące z nosa już nie są.
Oboje zaśmialiśmy się cicho patrząc na siebie ukradkiem.
- Chacky idź się przebrać - rozkazała mi - a ty Andy, czego się napijesz?
Wbiegłam na górę i szybko ściągnęłam mokre rzeczy, a założyłam czerwony sweter i czarne, potargane rurki. Związałam włosy w warkocza i powoli zeszłam na dół. Usłyszałam głos babci:
- Andy jesteś dobrym chłopakiem, ale jeśli skrzywdzisz moją wnuczkę to Ci odetnę twoją męskość i powieszę nad łóżkiem jako trofeum -  po sposobie w jakim to mówiła nie było słychać, żeby żartowała.
Weszłam szybko do kuchni przerywając wywód babci.
- Babciu, na prawdę nie musisz się tak martwić - cmoknęłam ją w policzek - On nic mi nie zrobi.
- Ależ muszę jesteś moją jedyną wnuczką i  kocham Cię - powiedziała mocno mnie przytulając.
- Też Cię kocham babciu, ale nawet jeśli Andy by mnie skrzywdził to moja sprawa i proszę nie mieszaj się w to.
- No ale... - próbowała się sprzeciwić.
- Żadnych ale - powiedziałam i pociągnęłam Biersacka do swojego pokoju. Usiadł na łóżku i zaczął.. płakać!?
- Skarbie co jest? - zapytałam się lekko przestraszona - Stało się coś?
- Chciałbym, żeby ktoś się mną tak kochaj jak twoja babcia ciebie i  żeby tak się o mnie martwił.
 - Eli cię kocha, rodzice cię kochają - usiadłam mu na kolanach - A Ja Cię kocham najmocniej na świecie.
- Naprawdę? - uśmiechnął się. Lekko pocałowałam go w usta a on pogłębił.
- Niedosłyszałem, możesz powtórzyć?
Zaśmiałam się i znowu go pocałowałam. Zaczęło mi się nudzić, więc postanowiłam włączyć film. Oglądaliśmy 'Krąg'. Film był tak nudny i niestraszny, że zaczęłam się zastanawiać jakby tu przestraszyć Andy'ego. Nagle, wpadłam na iście szatański plan.
- Skarbie, muszę do toalety - powiedziałam cicho i wstałam.
- Nie zostawiaj mnie! Ona tu przyjdzie - powiedział przestraszony podciągając nogi pod brodę - Chacky, proszę.
Zaśmiałam się i wyszłam. Stanęłam przed drzwiami i zadzwoniłam do Biersacka.
- Halo? - usłyszałam cichy głos Andy'ego w słuchawce.
- 7 dni - szepnęłam i się rozłączyłam. Usłyszałam jego krzyk. Gdy już zdążyłam opanować śmiech weszłam do pokoju.
- Ona mnie zabije, ona mnie zabije! - szeptał kołysząc się w przód i tył.
Nie wytrzymałam i wybuchnęłam śmiechem.
- Z czego się śmiejesz? - zapytał zdezorientowany - Czekaj, czekaj..
Wstał i stanął przede mną. Złapał moje nadgarstki i przyparł do ściany.
- To ty dzwoniłaś? - przytaknęłam - I zgadnij, co ja ci teraz zrobię?
- Pocałujesz mnie? - zrobiłam słodką minkę.
- Oczywiście - mruknął i wpił się w moje usta.

~ Tydzień później ~

Siedziałam u Andy'ego i Eli, gdy nagle do pokoju weszła zapłakana babcia.
- Co się stało!? - zapytałam lekko przestraszona - Babciu...?
- Twoja mama miała wypadek.. - szepnęła próbując się opanować - Jest w bardzo ciężkim stanie... Może umrzeć...
Mocno przytuliłam się do Andyego a on zaczął głaskać moje włosy.
- Skarbie, wszystko będzie dobrze - pocieszała mnie Eli - Nic jej nie będzie.
- Za 2 dni lecimy do Polski - powiedziała babcia i wyszła.

~ ~ ~ ~
Siemano!
Kolejny nudny i krótki rozdział.
Brak weny trwa. Jutro postaram się dodać coś dłuższego.
A tak z innej beczki... Oglądałyście 'Legion of the black'? Ja dzisiaj oglądałam na yt i stwierdzam, że film jest przezajebisty.

wtorek, 17 września 2013

#4 - I love you

- Wróciłam! - usłyszałam głos Elizabeth.
Odskoczyłam od Andyego jak poparzona. 'Ona to umie wybrać moment' pomyślałam i poszłam się z nią przywitać.
- O cześć Chacky! - przytuliła mnie - Co ty tutaj robisz?
- Przyniosłam rysunek - podałam przyjaciółce kartkę z moimi bazgrołami. Przyglądała jej się z 5 minut z otwartymi ustami.
- Zajebisty! - krzyknęła w końcu - Dziękuje, dziękuje, dziękuje! 
Zaczęła skakać jak idiotka, aż w końcu się wywróciła. Ja z Andym wybuchnęliśmy śmiechem.
- Ejj.. to nie śmieszne - zrobiła 'fochnięty' dzióbek i skrzyżowała ręce na piersi.
- No nie fochaj - cmoknęłam ją w policzek - Idziemy do ciebie?
- No dobra - pociągnęła mnie za rękę w stronę schodów - Koniecznie musisz zobaczyć mój pokój.
Weszłyśmy do jej pokoju był wielki. Miał turkusowe ściany i białe meble. Pod ścianą stało łóżko z baldachimem. Siedziałyśmy dobre 2 godziny gadając o wszystkim. W pewnym momencie do pokoju wszedł wysoki blondyn. Był dobrze zbudowany i miał śliczne, zielone oczy.
- Jeff, skarbie? - Elizabeth uśmiechnęła się do blondyna - Co ty tu robisz.
- Przyszedłem do ciebie - podszedł do niej i wpił się w jej usta. Dawno nie czułam się tak niezręcznie. Nie widziałam co zrobić więc powiedziałam.
- Hmm.. To ja może pójdę.
- Nie idź - powiedziała Eli, odsuwając od siebie blondyna - Zostań.
- Nie mogę - skłamałam - Muszę iść.
Wyszłam z pokoju i jak na mnie przystało potknęłam się o własne nogi i pewnie uderzyłabym ryjem o ziemie, gdyby nie złapał mnie Biersack.
- Lecisz na mnie? - zaśmiał się - Pomagając mi wstać.
- Bardziej na podłogę. - uśmiechnęłam się cwaniacko i po chwili wylądowałam na ziemi - Ała!
- W końcu możesz być razem z nią - zaśmiał się i pobiegł do swojego pokoju.
Wbiegłam za nim i od razu na niego skoczyłam. Wylądowaliśmy na łóżku, a ja od razu zaczęłam go łaskotać. Śmiał się, krzyczał błagał, o litość. W końcu się nad nim zlitowałam i przestałam łaskotać. On od razu wykorzystał tę sytuacje i teraz to ja byłam pod nim, a on mnie łaskotał. Swoją drogą miał bardzo wygodne łóżko.
- Hahaha.. A... haha.. Andy! Przestań - piszczałam rzucając się pod nim jak opętana - Haha... Zrobię haha... wszystko co zechcesz!
- Wszystko? -  wymruczał przysuwając swoje usta do moich. Oh.. God ten głos.
- Tak - szepnęłam cicho patrząc na niego słodko - Tylko przestań.
Już prawie mnie pocałował, gdy nagle ktoś zapukał do drzwi.
- Kurwa - mruknęliśmy jednocześnie i zachichotaliśmy.
Andy wstał z łóżka i poszedł otworzyć drzwi.
- Masz tu swoje ciuchy - powiedziała Amy, mama Andyego - O hej Chacky!
- Dzień dobry - uśmiechnęłam się lekko wygładzając bluzkę, która wcale nie była pomięta.
- Dobrze to ja nie przeszkadzam - odwzajemniła uśmiech - Bawcie się dobrze.
- Ja też już pójdę - powiedziałam i wstałam z łóżka. Ruszyłam do swojego domu. Byłam już prawie u celu, gdy ktoś złapał mnie za rękę i przyciągnął do siebie i lekko pocałował. Bez zastanowienia pogłębiłam pocałunek Biersack'a. Oderwaliśmy się od siebie lekko dysząc.
- Kocham cię - szepnął, głaszcząc mój policzek.
Zamurowało mnie. Nie spodziewałam się tego, ale wiedziałam, że też go kocham.
- Ja ciebie też - uśmiechnęłam się lekko.
Staliśmy chwilę w ciszy, aż nagle się rozpadało. Chciałam iść do domu, ale wpadłam na pewien pomysł. Zawsze uważałam, że pocałunki w deszczu są niezwykle romantyczne, więc pocałowałam chłopaka, a on to pogłębił.
- Chacky! Andy! Do domu - usłyszeliśmy krzyk babci. Stała w drzwiach i uśmiechała się lekko. Wyszczerzyliśmy się do siebie i poszliśmy do domu.

poniedziałek, 16 września 2013

#3 - Don't you see?

Siedziałam na kanapie oglądając 'American Pie' kiedy nagle Ding! Dong! Przyszli sąsiedzi na kolację.
- O witam - usłyszałam głos babci - Idźcie do jadalni, ja zaraz przyjdę.
Babcia weszła do salonu wyłączając telewizor. Co za zniewaga!?
-Ej! Ja to oglądałam! - Wzburzyłam się, krzyżując ręce na piersi.
- Biersackowie przyszli - zakomunikowała babcia - Idź się przywitaj.
- Yhym - wstałam z kanapy i ruszyłam do pokoju obok.
Weszłam do jadalni i ujrzałam niską, niebieskooką brunetkę, wysokiego mężczyznę o oczach brązowych, drugą brunetkę, tym razem o miodowych oczach i Jego. Andy patrzył na mnie ze smutkiem, ale próbował to ukryć.
- Dzień dobry! -uśmiechnęłam się- Jestem Chacky, wnuczka Reginy.
- Cześć - odwzajemniła uśmiech matka Andy'ego - Jestem Amy, to - wskazała na mężczyznę siedzącego obok - mój mąż Chris.
Uśmiechnęliśmy się do siebie. Mężczyzna lekko mi pomachał.
-.. A to nasze dzieci Andrew i Elizabeth.
- Cześć - przywitała się Elizabeth - Mów mi Eli.
Dziewczyna wyglądała na miłą, więc usiadłam koło niej.
- Oryginalny wygląd - zauważyła Amy - Jesteś prześliczna!
- Och dziękuje - zarumieniłam się, próbując to ukryć za włosami.
Całą kolację rozmawiałam z Elizabeth. Wydawała się świetna i na prawdę ją polubiłam.
- Channel, może pokażesz Eli i Andy'emu swój pokój? - zaproponowała babcia.
- Okej, chodźcie - pociągnęłam ich za ręce.
- Channel? - zapytał Andy - To twoje pełne imię?
Potrząsnęłam głową i otworzyłam drzwi do pokoju. Zaraz po przekroczeniu progu Eli zauważyła mój zeszyt z rysunkami. Usiadła na łóżku i zaczęła oglądać. Próbowałam jej go zabrać, ale no cóż nie wyszło. W końcu oddała mi go i z wielkim zacieszem powiedziała.
- Zajebiste! Narysujesz mnie?
- Może, może - zaczęłam się zastanawiać - Jeśli chcesz to mogę spróbować, ale cudów nie obiecuje. Dasz mi jakieś swoje zdjęcie czy coś?
- Jasne - wyszczerzyła się i o chwili wyjęła z portfelu jej zdjęcie z bratem - Może być to?

* * *

Minął miesiąc. Zaprzyjaźniłam się z Elizabeth, a za Andym nie przepadałam od czasu rozmowy nad jeziorem.
Po skończeniu rysunku dla Eli poszłam do nich. Zadzwoniłam dzwonkiem, i po chwili drzwi otworzył mi Andy. Był w samych bokserkach. Na mój widok zaczerwienił się lekko.
- Ym.. Hej - przywitałam się cicho - Jest Elizabeth?
- Cześć. Poszła do koleżanki - odpowiedział  - Za chwile powinna przyjść. Może wejdziesz?
- Okej - ominęłam go i weszłam do salonu - Ładnie tu.
- Napijesz się czegoś? - zapytał uprzejmie.
- Hmm.. Dasz mi wody?
Zniknął w kuchni. Po chwili usłyszałam rozbijające się szkło i krzyk Andyego. Wbiegłam do kuchni i zobaczyłam go siedzącego na krześle z zakrwawioną nogą a obok niego rozbitą szklankę.
- Gdzie apteczka? - zapytałam.
- Obróć głowę w lewo - wyszczerzył się.
Obróciłam głowę a obok mnie wisiała apteczka. +20 do spostrzegawczości dla mnie. Wyciągnęłam z niej potrzebne rzeczy. Kucnęłam przed Andym i obejrzałam stopę. Zauważyłam w niej mały kawałek szkła. Pociągnęłam go lekko a Biersack wrzasnął.
- Bądź mężczyzną - jęknęłam - Zaciśnij usta czy coś.
Wykonał moje polecenie a ja wyciągnęłam kawałek szkła. Po opatrzeniu rany podniosłam kawałek szkła i pokazałam Andyemu.
- Dzielny chłopczyk - wyszczerzyłam się - Chyba nie było tak źle, prawda?
Zachichotał cicho i pociągnął mnie tak że siadłam na jego kolanach.
- Dostanę całusa w nagrodę? - zamruczał mi do ucha, a mnie przeszedł dreszcz.
Pocałowałam go w policzek, a później wstałam i zaczęłam zbierać kawałki szkła. Później je wyrzuciłam. Kątem oka zauważyłam że Andy mi się przygląda. Nie zwracając na niego uwagi nalałam sobie wody do szklanki. Po wypiciu wsadziłam szklankę do zlewu, a widząc w nim wielką górę naczyń postanowiłam pozmywać. Odkręciłam wodę i zabrałam się do roboty.
- Co ty robisz? - zapytał Andy stając za mną.
- Zmywam, nie widać? - odpowiedziałam pytaniem na pytaniem.
Uśmiechnął się lekko i przyciągnął mnie do siebie mocno przytulając.
- Co ty robisz? - zapytałam odwracając do niego przodem - Biersack, daj mi pozmywać
- Przytulam cię, nie widać? - wyszczerzył się - Nie dam ci zmywać, bo jesteś gościem, a goście takimi rzeczami się nie zajmują.
Obrócił mnie do siebie przodem. Nasze twarze dzieliły centymetry. Czułam jego słodki oddech w moich nozdrzach. Nasze usta coraz bardziej zbliżały się do siebie, gdy nagle..

niedziela, 15 września 2013

#2 - Fuck off.

Po wyjściu z samolotu i odebraniu walizek zaczęłam się rozglądać za babcią. Stała kilka metrów ode mnie. Jak zwykle była ubrana w pastelowo różowy sweter i białe spodnie. Jej siwe włosy spięła w starannego koka, a bladoróżowa szminka dodawała babcinego uroku. Co zadziwiające nie zauważyła mnie, więc zakradłam się do niej od tyłu.
- Zgadnij kto! - krzyknęłam zasłaniając prawie identyczne co moje oczy.
-Channel skarbie! Aleś ty wyrosła  - uśmiechnęła się babcia obracając do mnie przodem - Naprawdę powinnaś przestać się tak mocno malować. Jesteś piękna bez tego wszystkiego.
- Rozmawiałyśmy już na ten temat, babciu - przewróciłam oczami - Możemy już jechać do domu?
Babcia potrząsnęła głową, wzięła moją torbę z laptopem i ruszyła przed siebie. Na parkingu ujrzałam Hariet. Różowe auto mojej babci, które idealnie do nie pasowało. Z tego co mówił dziadek auto wyprodukowano w latach 60, ale nigdy nie pamiętałam modelu. Uśmiechnęłam się na widok tego samochodu, po czym wrzuciłam bagaże do bagażnika, a sama usiadłam na przednim siedzeniu.
 - Będziesz mieszkać w dawnym pokoju swojej mamy- poinformowała mnie babcia odpalając auto - Tym na poddaszu. Pamiętasz? Spałaś tam gdy ostatnim razem tu byłaś... Czyli jakieś trzy lata temu.
W końcu dojechałyśmy pod mały, przytulny domek.
- Nic się nie zmieniło - uśmiechnęłam się wysiadając i podeszłam do bagażnika. Zabrałam z niego swoją walizkę. i wbiegłam na górę, do swojego pokoju. Gdy go zobaczyłam zamurowało mnie.
Granatowe ściany, białe meble i podłoga. Do tego jeszcze wielkie łóżko. Pokój był śliczny i od razu przypadł mi do gustu. Nie chciało mi się rozpakowywać, więc usiadłam na parapecie i zaczęłam szkicować widok za oknem.
-Channel! Chodź do mnie! - usłyszałam z dołu.
Powoli zeszłam na dół. Zaraz pod schodami czekała babcia.
- Coś się stało?
- I jak Ci się podoba pokój? - zapytała z uśmiechem na ustach wiedząc, że był absolutnie w moim guście. 
-Jest piękny - posłałam jej najpiękniejszy uśmiech na jaki było mnie stać - Mama miała świetny gust, jak jeszcze tu mieszkała.
- Cóż, to ja urządziłam ten pokój - przyznała - Ten stary do niczego się nie nadawał, więc zrobiłam coś co mogłoby ci się spodobać.
- Jesteś najlepsza - przytuliłam staruszkę - Kocham cię najmocniej.
- Skarbie, dzisiaj na kolacje przychodzą sąsiedzi. - powiadomiła mnie.
- Okej - uśmiechnęłam się - To ja idę się przejść po okolicy.
- Jasne, tylko wróć przed 19.
Wyszłam z domu z słuchawkami w uszach. W pewnym momencie moim oczom ukazał się las. Wielbiłam spacerować po takich terenach więc weszłam do niego. Szłam już jakiś czas kiedy rozglądając się wokoło, nagle straciłam grunt pod nogami i wpadłam do wody do połowy ud.
- Kurwa - mruknęłam wychodząc - Brawo Chacky, brawo.
Na szczęście mój telefon nie odniósł żadnych obrażeń. Usiadłam na najbardziej słonecznym miejscu jakie znalazłam i czekałam, aż wyschnę przeglądając internet na telefonie.
- Hej? - usłyszałam za sobą czyjś głos - Co ty tu robisz?
 Odwróciłam się i ujrzałam chłopaka o czarnych włosach i pięknych niebieskich oczach. Był bardzo szczupły i wysoki. Ubrany w czarne potargane spodnie podobne do moich i bluzkę w tym samym kolorze bez nadruku.
- Cześć, suszę się - odpowiedziałam, wzruszając ramionami.
- Oh okay? - zmierzył mnie wzrokiem po czym podał mi rękę - Andy jestem.
- Chacky - uścisnęłam ją  starając uśmiechnąć się jak najszczerzej - Miło poznać.
- Pierwszy raz cię tu widzę - usiadł koło mnie wyciągając nogi- Jesteś tu nowa?
- Jestem na wakacjach u babci, a ty jak długo tu mieszkasz?
- Od urodzenia. Jeśli będziesz chciała to chętnie cię oprowadzę. 

sobota, 14 września 2013

#1 - It's the start of the end

-Channel! - usłyszałam z kuchni głos mamy. Nienawidziłam swojego pełnego imienia, więc zawsze przedstawiałam się jako Chacky i każdy, oprócz mamy i babci właśnie tak do mnie mówił.  Szybko zbiegłam po schodach, prawie zabijając się o swoje stopy. 'Jebana kaleka' warknęłam na siebie w myślach. W kuchni czekała na mnie szczupła, niewysoka rudowłosa o zielonych oczach. Była piękna. Nie to, że ja sama byłam brzydka.

   Miałam naturalnie rude włosy i niebieskie oczy. Ładne pełne usta i zgrabną figurę, jednak mój styl i sposób bycia odrzucał ode mnie rówieśników. Mianowicie moje włosy zwykle natapirowane z grzywko zakrywającą większość czoła i czarne, czasami podarte ubrania sprawiały, że znajomi nazywali mnie emo, co nijak nie było prawdą, jednak po tak długim czasie twierdziłam, że mam dość tłumaczenia się przed innymi. Niech myślą co chcą.

- Co jest? - zapytałam mierząc matkę wzrokiem. Jej zadowolenie było niepokojące, ale cieszyłam się, bo ostatnimi czasy miała zły czas spowodowany rozstaniem z moim kolejnym 'tatusiem'. Cały czas próbowała znaleźć kogoś kto zastąpi mojego ojca, który umarł gdy byłam malutka. Miał wypadek samochodowy. Nie pamiętam go, czego bardzo żałuję, bo z opowiadań mamy i babci wiedziałam, że był naprawdę świetnym mężczyzną.  Na początku było nam ciężko we dwójkę, ponieważ moja mama aby zapewnić mi dobre życie miała dwie prace, a mną opiekowała się staruszka mieszkająca w domu obok. Była naprawdę straszna. Z zamyślenia wyrwał mnie głos matki.

- Babcia zaprasza Cię do siebie na wakacje. - zawiadomiła uśmiechając się szeroko, a jej oczy zabłyszczały - Oczywiście jak nie chcesz, nie musisz lecieć, ale babcia naprawdę cieszyła się tym pomysłem twojego wyjazdu.

   Uwielbiałam babcię. Była miłą starszą panią z niespożytą ilością energii. Zawsze gdy przyjeżdżałam opowiadała mi historie z młodości.

- Z chęcią pojadę - odpowiedziałam odwzajemniając uśmiech - To kiedy samolot?

- Jutro o 10:30 - powiadomiła mnie, a ja otworzyłam szeroko oczy.

- Dlaczego mówisz mi o tym dopiero teraz? - zapytałam, a później pobiegłam na górę.

   Jak burza wpadłam do swojego pokoju. Wyciągnęłam spod łóżka moją fioletową walizkę i zaczęłam przerzucać do niej ciuchy z szafy. Nie miałam ich dużo, więc wszystkie zmieściły się do jednej walizki. Później wbiegłam do łazienki po kosmetyki. Gdy już wszystkie najpotrzebniejsze rzeczy były spakowane wzięłam mojego laptopa i weszłam na facebooka. To był błąd, gdyż od razu pojawiły się wiadomości od ludzi, który wmawiali mi, że jestem bezużyteczna i powinnam się zabić. Kiedyś przejęłabym się tym, ale teraz już mnie to nie obchodzi. Stałam się silna.
 
   Oczywiście poza obrazami skierowanymi w moim kierunku były także wiadomości od dwóch osób, które zraniły mnie bardziej niż ktokolwiek inny. Osobami tymi byli mój chłopak i najlepsza przyjaciółka, a raczej były chłopak i była najlepsza przyjaciółka. Byłam z Luke'iem pół roku i naprawdę byliśmy szczęśliwi. Jedynym problem było to, że nie chciałam uprawiać z nim seksu przez co nie raz się kłóciliśmy. Był naprawdę sfrustrowany seksualnie. Z pomocą dla niego przyszła moja przyjaciółka Grace. Gdy w końcu zdecydowałam się na przeżycie z nim mojego pierwszego razu i weszłam do jego domu zastałam widok, który na zawsze zachowa się w mojej pamięci, a mianowicie Luke'a pieprzącego na kanapie Grace. Byli tak pochłonięci sobą, że nawet nie zauważyli mojej obecności. Łzy zebrały się w moich oczach, jednak nie mogłam teraz tak po prostu wyjść. Złapałam wazon i podeszłam do kanapy wylewając na parę wodę z niego. Oboje zaczęli piszczeć, a Luke spadł z kanapy. Zerwałam z szyi łańcuszek, który miałam na szyi i rzuciłam w chłopaka krzycząc 'Zdrajcy! Nienawidzę was!' po czym wybiegłam z mieszkania chłopaka.

   Wyjazd do babci był dobrym pomysłem, aby odpocząć od tego wszystkiego co tu się wydarzyło. Poza tym czułam, że w Cincinnati wydarzy się coś niezwykłego. Z tą myślą zasnęłam.