Strony

sobota, 15 marca 2014

#35 - Oh well, whatever, nevermind.

- Nie żartuj! - pisnęłam łzami w oczach - Powiedz, że żartujesz.
Andy pokręcił tylko przecząco głową i pociągnął mnie na postój taksówek i ruszyliśmy do szpitala. Gdy w końcu dojechaliśmy, wybiegłam z samochodu nie czekając na Biersacka i podbiegłam do pierwszego lepszego lekarza pytając gdzie leży Sammi. Gdy w końcu pojawiłam się przed salą zobaczyłam wszystkich siedzących na krzesełkach z opuszczonymi głowami. Najgorzej ze wszystkich wyglądał Jeremy, więc do niego jako pierwszego podeszłam.
- Jinxx... - tylko tyle przeszło mi przez gardło. Chłopak podniósł na mnie czerwone od płaczu oczy i podniósł się z krzesełka. Niedużo myśląc przytuliłam się do niego głaszcząc po włosach. Staliśmy tak z 10 minut, gdy nagle usłyszałam płacz mojego syna. Szybko odsunęłam się od przyjaciela i spojrzałam na dziecko leżące w wózku, który dopiero teraz zauważyłam.
- Maluszku, głodny jesteś? - zapytałam jakby czekając na odpowiedź.
Wyciągnęłam z torby od wózka butelkę z mlekiem i dałam swojemu synowi. Po około godzinie z sali wyszedł lekarz.
- Zrobiliśmy wszystko co w naszej mocy.. - powiedział  - Bardzo mi przykro.
Ja, Ashley i Jake wybuchnęliśmy płaczem, CC patrzył w jeden punkt, a Jinxx padł na kolana i zaczął przeklinać cały świat. Klęknęłam przed nim próbując go uspokoić, ale na wiele to się nie zdało. Po 15 minutach dało nam się zaciągnąć Jeremy'ego do auta i ruszyliśmy do domu.

Przez całą noc nie mogłam zasnąć rozmyślając o Sammi, gdy nagle mnie olśniło! Wampirzastość! (Nie mam pojęcia czy jest takie słowo, ale chuj z tym). Jeśli ciało nie jest jeszcze w 100% martwe, można je jeszcze zamienić w wampira. Podniosłam się na równe nogi tak, aby nie obudzić śpiącego obok mnie Andy'ego i wyciągnęłam z szafy pierwsze lepsze ubrania. Zabrałam z wiszących na krześle spodni mojego męża klucze i pobiegłam do auta. Przez całą drogę do kostnicy zastanawiałam się jak znajdę ciało swojej przyjaciółki. Nawet po wejściu przez okno do pomieszczenia ze zmarłymi nie wiedziałam co zrobić. Ku mojemu ogromnemu zdziwieniu pośród wszystkich lodówek ze zwłokami stał stół ze zwłokami w białym worku podpisany jakimiś numerami. Niewiele myśląc otworzyłam go i zamarłam. W owym worku znajdowało się ciało Sammi, ale nie wyglądała zupełnie jak ona. Dużo bladsze, całe posiniaczone i podrapane z potarganymi włosami. Jęknęłam cicho i zbliżyłam się do przyjaciółki. Złapałam jej nadgarstek i wgryzłam się w tętnicę. Nie do końca wiedziałam co robić, ale z tego co mówił Jacob powinnam 'pić' ją około minuty i oderwać się przytrzymując rozgryzione naczynie. Patrzyłam na przyjaciółkę ze łzami w oczach modląc się by nie było za późno. Po około 5 minutach stało się coś magicznego. Wszystkie siniaki i zadrapania zaczęły się zagajać, a rysy twarzy stały się perfekcyjniejsze. Nagle oczy Doll się otworzyły i ujrzałam kolor identyczny co mój, gdy ja zostałam wampirem. Uśmiechnęłam się szczerze do przerażonej Sammi.
- Chellie? - zapytała cicho - Jezu.. Co ty tu robisz? Co ja tu robię?
- W skrócie powiem, że umarłaś i cię ożywiłam - wyszczerzyłam się - No i zostałaś wampirem.
- Och.. - zakryła usta dłonią - Chłopcy wiedzą?
Pokręciłam przecząco głową, a ona zachichotała.
- No to się zdziwią - stwierdziła podnosząc się - Zabierz mnie do domu, proszę.
Pomogłam dziewczynie wstać i pociągnęłam ją do samochodu.
- Wszystko takie wyraźne - zachwycała się - Dźwięki tak dobrze słychać, wooow.
Nagle przypomniało mi się coś bardzo ważnego. Zjechałam na pobocze i podciągnęłam kurtkę ku górze.
- Pij - powiedziałam do Sammi - Musisz się napić, bo umrzesz. Powiem ci kiedy przestać.
Dziewczyna spojrzała na mnie przerażonym wzrokiem, ale wzięła moją rękę i przyłożyła ją do ust. Wgryzła się w moją tętnicę. Zobaczyłam blask pożądania w jej oczach, a sama czułam takie dziwne uczucie, jakby spuszczano ze mnie powietrze.
- Starczy... - jęknęłam, czując, że odlatuję - Sammi kurwa.
Wyrwałam rękę z jej uścisku i spojrzałam na nią wkurzonym wzrokiem.
- Jezu przepraszam! - powiedziała zakrywając usta dłonią - Ale to było takie dobre. Nic ci nie jest?
- Nie, nie.. - odpowiedziałam patrząc na ranę, która powoli już się goiła - Widzisz? Prawie nie ma śladu.
- Czy to normalnie, że czuję takie kuszące zapachy? - zapytała mierząc mnie wzrokiem, gdy właśnie wróciłam na pas ruchu - Krew.. To ona tak pachnie prawda?
- Tak to krew - odpowiedziałam skupiając się na drodze - Za jakiś tydzień ci przejdzie, a do tego czasu lekka kwarantanna.
- To znaczy? Nie będę mogła być w domu.
- Będziesz, będziesz, tylko po prostu wrócisz i będziesz siedzieć w pokoju jakiś tydzień, a później cię wypuścimy.
- Będę więźniem we własnym domu? - zdziwiła się - Dlaczego?
- Chyba nie chcesz skrzywdzić chłopaków, prawda? - uśmiechnęłam się do niej krzywo - Otóż widzisz, każdy młody wampir ma pragnienie, nad którym bardzo ciężko mu zapanować, więc wyrzucimy Jinxx'a z pokoju i posiedzisz tam przez ten czas, aż pragnienie się unormuje i ty wyjdziesz, a Jeremy wróci do pokoju.
- Och.. - jęknęła - Ale ty będziesz mogła być przy mnie?
- Jasne, będę ci przynosić jedzenie i w ogóle.
W końcu dojechałyśmy do domu, a na polu było już prawie zupełnie jasno. Pociągnęłam lekko przerażoną Sammi do domu.
- Michelle, to ty? - usłyszałam krzyk Andy'ego z kuchni, a po chwili pojawił się obok nas - Sammi!
Wrzask mojego ukochanego pewnie można było usłyszeć w całym domu. Porwał biedną Doll w ramiona i zaczął podrzucać do góry. Tę jakże uroczą scenkę przerwał przeraźliwe darcie ryja przez Fergusona.
- Sammi! - wyrwał dziewczynę Biersackowi i teraz to on podrzucał ją do góry.
Po chwili obok nas pojawiła się reszta Black Veil Brides obudzona przez krzyki chłopaków.
Wszyscy witali się z Doll. Nagle zauważyłam, że Sammi wyciągnęła kły i skierowała je w szyję biednego Jinxx'a.
- Kurwa, zostaw go! - pisnęłam na tyle głośno, że wampirzyca odsunęła się od Fergusona i pobiegła na górę.
- Co? Się? Stało? - zapytał zdziwiony Jeremy - Czemu ona uciekła?
- No bo widzisz.. Jej nowa natura trochę ją przerasta - odpowiedziałam uśmiechając się krzywo - Za jakiś czas jej przejdzie, a do tego czasu musisz się wynieść z waszego pokoju.
- Jak mus to mus - skrzywił się - Kanapo witaj!
Poklepałam go po plecach i ruszyłam na górę do Sammi. Dziewczyna leżała skulona na łóżku i słychać było jej cichy szloch.
- Skarbie? - usiadłam obok nie -  Wszystko w porządku?
- Nie! Prawie go ugryzłam.. - szepnęła  - Gdyby nie ty... On.. Jeremy.. Mógłby leżeć... Na podłodze z rozgryzionym.. Gardłem... Martwy..
- Ciii.. Już dobrze - przytuliłam ją od tyłu, głaszcząc po włosach - Nic się nie stało. Jinxx żyje. Cały i zdrowy.
- Ale gdybym ja to zrobiła...
- Ale nie zrobiłaś - przerwałam jej w pół zdania - Przestań się zadręczać.
Kołysałam nią chwilę i po chwili jej oddech się uspokoił. Zasnęła. Podniosłam się cicho z łóżka i ruszyłam na dół. W salonie siedzieli wszyscy. Jinxx z Andym o czymś rozmawiali, a reszta grała na xboxie. Wybuchnęłam śmiechem słysząc przezwiska jakich używali. 'Ty pyrtku! Wal się, siusiaku!'.
- Michie, kiedy ona będzie.. taka jak ty? - zapytał niepewnie Jinxx - Taka.. No wiesz, że nie będzie chciała mnie zabić.
- U mnie to trwało tydzień - odpowiedziałam siadając na kolanach Biersack'a - Więc domyślam się, że u niej będzie to trwało podobnie.
- Tydzień na kanapie? - jęknął - Jezu.. Moje plecy!
- Jinxx debilu - zaśmiał się Ashley - Przecież mamy pokój gościnny.
Jeremy spojrzał na Ashleya zaskoczony i jebnął się w czoło robią tak zwany facepalm.
- Jezuu.. Jestem debilem - mruknął - Boże, niech mnie ktoś zabije.
- Mogę przyprowadzić Sammi  - zaśmiał się CC - Już prawie to zrobiła.
Zgromiłam go wzrokiem, a Ferguson rzucił się na niego krzycząc, że jego żona nie jest mordercą. W końcu udało nam się rozdzielić chłopaków, a raczej ja to zrobiłam udając zemdlenie. Wszyscy zaczęli mnie ocucać, a ja wybuchnęłam śmiechem otwierając oczy.
- Udawałaś! - krzyknął Ashley z wyrzutem - Ale przynajmniej ich rozdzieliłaś..
- Moja spryciula! - zaśmiał się Andy podnosząc mnie na swoje kolana - Ale nigdy więcej mnie tak nie strasz.
- Się zobaczy - pokazałam mu język - Idziemy do nas?
- Jasne - cmoknął mnie w policzek i trzymając mnie na rękach ruszył na górę.
Wbiegł na górę i prawie rzucił mnie na łóżko. Podszedł do laptopa i włączył muzykę rodem z pornosa. Zachichotałam, a on spojrzał na mnie najseksowniejszym wzrokiem, który zapowiadał długą i bardzo pracowitą noc. Zaczął się poruszać jak rasowy striptizer i powoli rozpinał koszulę, którą właśnie miał na sobie. Zjechał nią do łokci tańcząc chwilę i ściągnął ją zupełnie, rzucając za siebie. Po chwili obok koszuli znalazł się i podkoszulek. Potańczył tak chwilę i zaczął rozpinać spodnie, a ja zagwizdałam. Uśmiechnął się łobuzersko i zbliżył się do mnie. Klęknęłam na łóżku i zaczęłam głaskać go i całować po klatce piersiowej. Nagle, gwałtownie się ode mnie odsunął i dokończył ściąganie spodni. Dokładnie z końcem piosenki Andy był już nagi. Chyba nie muszę mówić co było dalej.
~ ~ ~ ~ ~
Nie skomentuje tego rozdziału.
Czekam na komentarze misiaczki ;3

1. Zakochanie się ze wzajemnością
2. Piękny ślub
3. Założenie szczęśliwej rodziny (mąż i dzieci (koniecznie syn))
4. Pocałunek w deszczu
5. Zaśpiewanie na scenie przed dużą ilością ludzi
6. Taniec w fontannie
7. Rejs po Wenecji z ukochanym
8. Prawdziwa sesja zdjęciowa
9. Pływanie z delfinami
10. Seks w plenerze
11. Zajebista impreza na Ibizie
12. Tatuaż
13. Wycieczka po Europie
14. Skok na bugnee
15. Nauczyć się grać na gitarze
16. Spędzić noc na plaży
17. Skoczyć z klifu do morza
18. Zdjęcie ze Statuą Wolności
19. Zdjęcie pod wieżą Eiffla
20. Chłopak robi specjalnie dla mnie striptiz


wtorek, 4 marca 2014

#34 - When did the diamonds leave your bones?

- Skarbie, co się dzieje? - zapytał Andy z przerażeniem w głosie, gdy znalazł mnie w łazience nad ubikacją - Może lepiej wróć do domu. Zaśpiewasz innym razem...
- Nie, dam radę - powiedziałam cicho - Za 10 minut będę gotowa.
- Martwię się o ciebie - szepnął i wyszedł.
Podniosłam się z ziemi i podeszłam do lustra. Zobaczyłam w nim rudowłosą, chudą dziewczynę o wręcz białej skórze. Osoba ta nie przypominała mnie z przed choroby. Jej skóra była cienka jak pergamin, a prawie czarne oczy straciły blask. Nie mogłam patrzeć na osobę, którą się stałam więc odwróciłam wzrok na dół. Poprawiłam swój strój, na który składała się granatowa koszula i skórzana spódnica. Do tego czarne buty na obcasie z ćwiekami o czarna bandana. Wyszłam z łazienki, a wszystkie oczy skierowały się na mnie.
- No mała, tu masz tekst piosenki, którą zaśpiewasz - uśmiechnął się Andy, podając mi tekst piosenki. Dziwne, że dowiedziałam się co zaśpiewam, dopiero pół godziny przed występem, ale chłopcy stwierdzili, że jako żona wokalisty i BVB Army powinnam być przygotowana na wszystko.
- Rebel Love Song? - zapytałam z niedowierzaniem - Liczyłam na coś mniej o.. miłości.
- A co, przeszkadza ci to? - zapytał mój mąż - Jak chcesz to mogę zmienić.
- Nie no spoko - uśmiechnęłam się krzywo i usiadłam na kanapie. Kilka razy powtórzyłam tekst piosenki i czekałam. Nagle poczułam, że robi mi się niedobrze i szybko wbiegłam do łazienki. Podczas, gdy ja czułam, że wypluwam wnętrzności obok mnie pojawił się Biersack i podtrzymywał moje włosy.
- To na prawdę głupie, że tak źle się czujesz, a mimo to chcesz zaśpiewać - prawił mi kazanie - Naprawdę lepiej będzie jeśli to przełożymy. Co jeśli zechce ci się wymiotować na scenie? Armia nie będzie zadowolona, jeśli zostaną obrzygani przez panią Biersack.
- Dam radę - powtórzyłam po raz kolejny i podniosłam się z ziemi.
Podeszłam do umywalki i przepłukałam usta. Andy stanął za mną i mocno mnie przytulił.
- Andy wychodzimy! - usłyszeliśmy krzyk Jinxxa.
- Wierzę w ciebie - wyszeptał całując mnie w policzek i wyszedł.
Po chwili zrobiłam to samo. Sammi siedziała na fotelu i gdy tylko mnie zobaczyła wstała i mocno mnie przytuliła.
- Na pewno dasz radę? - zapytała - Nie wypuszczę cię, jeśli będę miała pewność, że dasz radę śpiewać i nie zasłabniesz na scenie.
- Dam radę - mruknęłam - Mogę ci zaśpiewać jak chcesz.
- No dawaj - skrzyżowała ręce na piersi - Chcę tego usłyszeć.
- Never gonna' change my mind.. We can't leave it all behind - zaśpiewałam - Nothin's gonna' stop us. No not this time. So..
- Dobra wystarczy - przerwała mi - Dasz radę.
Zaśmiałam się zwycięsko i wyszłam ruszając za kulisy. Chłopcy grali świetnie jak zawsze. W końcu nadeszła moja kolej. Muzyka przestała grać a Andy zaczął mówić.
- Następną piosenkę zaśpiewa wam ktoś wyjątkowy. Najważniejsza osoba w moim życiu i ulubiona wokalistka, a mianowicie moja żona Michelle Biersack! Skarbie, chodź tu.
Nagle poczułam, że mam nogi jak z waty. 'W co ty się pakujesz?' zapytałam siebie i wyszłam na scenę. Andy oddał mi swój mikrofon, a sam poszedł za kulisy.
- Jak się bawicie!? - wydarłam się do mikrofonu i usłyszałam krzyki BVB Army. Adrenalina podskoczyła mi 2krotnie, a chłopcy zaczęli grać.
- I cannot hide, what's on my mind. I feel it burning deep inside - śpiewałam biegając po scenie, skacząc i  ogóle - The passion crime to take what's mine. Let's us start living for today.
Muszę przyznać, że szło mi całkiem nieźle. Tłum śpiewał ze mną, a ja czułam się coraz bardziej pewna. Przed ostatnim refrenem poczułam, że robi mi się nie dobrze, ale powstrzymałam to i dokończyłam piosenkę.
- Jesteście najlepsi! Kocham was! - wydarłam się resztkami sił. Byłam strasznie zmęczona po jednej piosence. Nie wiem jak Andy wytrzymuje cały koncert. No tak, on jest przyzwyczajony, a do tego ja jestem chora i bardzo szybko się męczę - Panie Biersack? Fani na ciebie czekają!
Andy pojawił się na scenie, a tłum oszalał jeszcze bardziej. Czując nawrót wymiotów zbiegłam ze sceny. Usłyszałam jeszcze tylko 'Czyż ona nie jest zajebista?' i zaczęła się następna piosenka. Nie jestem w 100% pewna jaka, ponieważ byłam zajęta wymiotowaniem.
- Dałaś radę - do toalety wbiegła Sammi. Podtrzymując mi włosy chwaliła występ - W pewnym momencie zrobiłaś się tak blada, że myśleliśmy, że albo zwymiotujesz na scenie, albo z niej uciekniesz. Jestem z ciebie dumna.
Uśmiechnęłam się do niej krzywo i ruszyłam się z ziemi. Po ogarnięciu się usiadłam na kanapie i czekałam na zakończenie występu.

- To gotowa na pierwszą lekcję gry na gitarze? - zapytał Jake - No to pierwsze wybierz sobie gitarę, na której chcesz się uczyć.
Rozentuzjazmowana podeszłam do ściany, na której wisiało z 10 gitar. Wybrałam zwykłą czarną i taką samą podałam Jake'owi. Obie podłączył do wzmacniacza i pokazał mi jak prawidłowo trzyma się wiosło. Na początku pokazywał proste akordy, później proste melodie, aż w końcu nauczyłam się zagrać 2 piosenki Black Veil Brides. Mianowicie The Legacy i New Religion. Miałam mały problem z solami (Za chuja nie wiem jak to się odmienia).
- Jesteś zajebista! - zaśmiał się Jake - Uczyłem kiedyś kilku osób grać, ale ty najszybciej załapałaś.
- Dzięki - uśmiechnęłam się, lekko czerwieniąc - To wcale nie takie trudne, jak mi się wydawało.
Usłyszeliśmy pukanie do drzwi.
- Kochanie? - do pokoju wszedł Andy - Za pół godziny mamy być u fotografa, więc wiesz..
- Tak, już idę - odpowiedziałam i podeszłam do Pitts'a - Dzięki, dzięki!
Rzuciłam mu się na szyję, wywracając na łóżko.
- Mała, Andy prosi, żebyś się pośpieszyła - w pokoju pojawił się Ash.
Spojrzał na nas z miną, przez którą z Jake'iem wybuchnęliśmy śmiechem.
- Dobra, ja idę, bo mój mąż się wkurwi - wyszczerzyłam się schodząc z przyjaciela - Jeszcze raz dzięki.
Wyszłam z pokoju razem z Purdym i udałam się na dół. Andy stał oparty o ścianę z telefonem w ręku.Powiedziałam, że możemy iść i ruszyliśmy. Podczas drogi Andy powiedział, że to będzie nasza wspólna sesja i zapytał czy mam jakiś problem z wężami. Zdziwiona odpowiedziałam, że nie a on uśmiechnął się i stwierdził, że to bardzo dobrze. W końcu dojechaliśmy na miejsce. Byliśmy przed jakimiś ruinami zamku. Spojrzałam na Andy'ego pytająco, a on tylko uśmiechnął się i wyszedł z auta. Obszedł je i otworzył mi drzwi. Zachichotałam i ruszyliśmy za ręce do grupy stojących nieopodal ludzi.
- Oo są już - powiedział jakiś mężczyzna koło pięćdziesiątki - A więc to jest twoja piękna Michelle. Miło cię poznać - podał mi rękę, którą uścisnęłam - Max.
- Miło poznać.
Poznałam wszystkich obecnych i niejaka Luise zabrała mnie ze sobą do jakiegoś pomieszczenia, w którym miała mnie przygotować do sesji. Zobaczyłam tam coś co muszę przyznać, że mnie zaskoczyło. Na wieszaku wisiała gotycka suknia z gorsetem, czarne rękawiczki, a pod nimi stały czarne szpilki. Spojrzałam na strój z nieukrytym zdziwieniem.
- Podoba ci się? - zapytała Luise,przyglądając mi się uważnie - Jeśli nie to mogę poszukać czegoś innego.
- Nie musisz, jest świetna - uśmiechnęłam się do niej szczerze - Pomożesz mi ją założyć?
Dziewczyna wyraźnie się rozchmurzyła i pomogła mi ubrać czarne cudo. Później kazała mi usiąść na krześle i zajęła się moim makijażem. Po jakiś 15 minutach obróciła mnie przodem do lustra i rozczesała mi włosy. Miałam typowo gotycki makijaż tj. biała skóra, oczy pomalowane jak Taylor Momsen i bordową szminkę na ustach, a moje rude włosy luźno puszczone na ramionach.
 - I jak? - zapytała Luise z nadzieją w głosie - Podoba się?
- Bardzo - odpowiedziałam z wielkim uśmiechem - Dziękuję, jesteś świetna.
- Dzięki, a teraz idź już, bo na ciebie czekają.
Podniosłam się z krzesła i ruszyłam na miejsce, w którym miały być robione zdjęcia. O dziwo, zamiast mnóstwa osób, które były tam wcześniej, teraz znajdowali się tylko Andy i Max. Mój mąż ubrany był w biała wiązaną pod szyją koszulę, takie jak były w średniowieczu, czarne rurki i czarne, skórzane kowbojki. Wyglądał jak średniowieczny szlachcic.
- Wyglądasz pięknie - powiedział Andy podchodząc do mnie i całując w policzek.
- Kogo my tu mamy? - zaśmiał się Max - Jejku, jesteś jedną z najpiękniejszych kobiet, jakie w życiu miałem przyjemność fotografować.
Poczułam, że robię się czerwona, ale lekko się uśmiechnęłam i czekałam na instrukcję, co mam robić. Max kazał mi iść na balkon, który wyglądał jakby zaraz miał się zawalić, więc trochę się bałam, ale weszłam na niego, a Andy klęknął pod nim, trzymając w rękach bukiet białych róż. Kazano mi udawać zaskoczenie, więc zasłoniłam usta dłonią. Następnie miałam biegnąć wprost w ramiona ukochanego. To 'zadanie' musiałam wykonać kilka razy, żeby mieć jak najlepsze ujęcia. Po ok. godzinie pozowania i wygłupiania się przed kamerą skończyliśmy, a Max powiedział, że zdjęcia ukażą się za dwa dni na jego stronie, a za tydzień w gazecie. Podziękowaliśmy i przebraliśmy się w nasze codzienne stroje i ruszyliśmy do samochodu. Gdy Biersack próbował odpalić okazało się, że geniusz zapomniał zatankować i nie mamy paliwa. Zdecydowaliśmy wrócić na nogach do domu, a chłopcy później pojadą po samochód. Szliśmy trzymając się za ręce i rozmawiając o wszystkich, gdy nagle mój mąż zauważył fontannę. Bez dłuższego zastanowienia wskoczyliśmy do niej skacząc i tańcząc jak małe dzieci. Po jakiś 5 minutach obok nas pojawiły się przeróżne osoby. Niektórzy bawili się z nami, inni patrzyli jak na idiotów. Jakże świetną zabawę przerwał telefon Andy'ego. Chłopak wyszedł z fontanny i rozmawiał z kimś przez chwilę i nagle pobladł. Szybko do niego podeszłam i zapytałam co się stało.
- Sammi jest w szpitalu. Została zgwałcona i może umrzeć

~ ~ ~ ~
Nie bijcie, proszę.

1. Zakochanie się ze wzajemnością
2. Piękny ślub
3. Założenie szczęśliwej rodziny (mąż i dzieci (koniecznie syn))
4. Pocałunek w deszczu
5. Zaśpiewanie na scenie przed dużą ilością ludzi
6. Taniec w fontannie
7. Rejs po Wenecji z ukochanym
8. Prawdziwa sesja zdjęciowa
9. Pływanie z delfinami
10. Seks w plenerze
11. Zajebista impreza na Ibizie
12. Tatuaż
13. Wycieczka po Europie
14. Skok na bugnee
15. Nauczyć się grać na gitarze
16. Spędzić noc na plaży
17. Skoczyć z klifu do morza
18. Zdjęcie ze Statuą Wolności
19. Zdjęcie pod wieżą Eiffla
20. Chłopak robi specjalnie dla mnie striptiz