Andy pokręcił tylko przecząco głową i pociągnął mnie na postój taksówek i ruszyliśmy do szpitala. Gdy w końcu dojechaliśmy, wybiegłam z samochodu nie czekając na Biersacka i podbiegłam do pierwszego lepszego lekarza pytając gdzie leży Sammi. Gdy w końcu pojawiłam się przed salą zobaczyłam wszystkich siedzących na krzesełkach z opuszczonymi głowami. Najgorzej ze wszystkich wyglądał Jeremy, więc do niego jako pierwszego podeszłam.
- Jinxx... - tylko tyle przeszło mi przez gardło. Chłopak podniósł na mnie czerwone od płaczu oczy i podniósł się z krzesełka. Niedużo myśląc przytuliłam się do niego głaszcząc po włosach. Staliśmy tak z 10 minut, gdy nagle usłyszałam płacz mojego syna. Szybko odsunęłam się od przyjaciela i spojrzałam na dziecko leżące w wózku, który dopiero teraz zauważyłam.
- Maluszku, głodny jesteś? - zapytałam jakby czekając na odpowiedź.
Wyciągnęłam z torby od wózka butelkę z mlekiem i dałam swojemu synowi. Po około godzinie z sali wyszedł lekarz.
- Zrobiliśmy wszystko co w naszej mocy.. - powiedział - Bardzo mi przykro.
Ja, Ashley i Jake wybuchnęliśmy płaczem, CC patrzył w jeden punkt, a Jinxx padł na kolana i zaczął przeklinać cały świat. Klęknęłam przed nim próbując go uspokoić, ale na wiele to się nie zdało. Po 15 minutach dało nam się zaciągnąć Jeremy'ego do auta i ruszyliśmy do domu.
Przez całą noc nie mogłam zasnąć rozmyślając o Sammi, gdy nagle mnie olśniło! Wampirzastość! (Nie mam pojęcia czy jest takie słowo, ale chuj z tym). Jeśli ciało nie jest jeszcze w 100% martwe, można je jeszcze zamienić w wampira. Podniosłam się na równe nogi tak, aby nie obudzić śpiącego obok mnie Andy'ego i wyciągnęłam z szafy pierwsze lepsze ubrania. Zabrałam z wiszących na krześle spodni mojego męża klucze i pobiegłam do auta. Przez całą drogę do kostnicy zastanawiałam się jak znajdę ciało swojej przyjaciółki. Nawet po wejściu przez okno do pomieszczenia ze zmarłymi nie wiedziałam co zrobić. Ku mojemu ogromnemu zdziwieniu pośród wszystkich lodówek ze zwłokami stał stół ze zwłokami w białym worku podpisany jakimiś numerami. Niewiele myśląc otworzyłam go i zamarłam. W owym worku znajdowało się ciało Sammi, ale nie wyglądała zupełnie jak ona. Dużo bladsze, całe posiniaczone i podrapane z potarganymi włosami. Jęknęłam cicho i zbliżyłam się do przyjaciółki. Złapałam jej nadgarstek i wgryzłam się w tętnicę. Nie do końca wiedziałam co robić, ale z tego co mówił Jacob powinnam 'pić' ją około minuty i oderwać się przytrzymując rozgryzione naczynie. Patrzyłam na przyjaciółkę ze łzami w oczach modląc się by nie było za późno. Po około 5 minutach stało się coś magicznego. Wszystkie siniaki i zadrapania zaczęły się zagajać, a rysy twarzy stały się perfekcyjniejsze. Nagle oczy Doll się otworzyły i ujrzałam kolor identyczny co mój, gdy ja zostałam wampirem. Uśmiechnęłam się szczerze do przerażonej Sammi.
- Chellie? - zapytała cicho - Jezu.. Co ty tu robisz? Co ja tu robię?
- W skrócie powiem, że umarłaś i cię ożywiłam - wyszczerzyłam się - No i zostałaś wampirem.
- Och.. - zakryła usta dłonią - Chłopcy wiedzą?
Pokręciłam przecząco głową, a ona zachichotała.
- No to się zdziwią - stwierdziła podnosząc się - Zabierz mnie do domu, proszę.
Pomogłam dziewczynie wstać i pociągnęłam ją do samochodu.
- Wszystko takie wyraźne - zachwycała się - Dźwięki tak dobrze słychać, wooow.
Nagle przypomniało mi się coś bardzo ważnego. Zjechałam na pobocze i podciągnęłam kurtkę ku górze.
- Pij - powiedziałam do Sammi - Musisz się napić, bo umrzesz. Powiem ci kiedy przestać.
Dziewczyna spojrzała na mnie przerażonym wzrokiem, ale wzięła moją rękę i przyłożyła ją do ust. Wgryzła się w moją tętnicę. Zobaczyłam blask pożądania w jej oczach, a sama czułam takie dziwne uczucie, jakby spuszczano ze mnie powietrze.
- Starczy... - jęknęłam, czując, że odlatuję - Sammi kurwa.
Wyrwałam rękę z jej uścisku i spojrzałam na nią wkurzonym wzrokiem.
- Jezu przepraszam! - powiedziała zakrywając usta dłonią - Ale to było takie dobre. Nic ci nie jest?
- Nie, nie.. - odpowiedziałam patrząc na ranę, która powoli już się goiła - Widzisz? Prawie nie ma śladu.
- Czy to normalnie, że czuję takie kuszące zapachy? - zapytała mierząc mnie wzrokiem, gdy właśnie wróciłam na pas ruchu - Krew.. To ona tak pachnie prawda?
- Tak to krew - odpowiedziałam skupiając się na drodze - Za jakiś tydzień ci przejdzie, a do tego czasu lekka kwarantanna.
- To znaczy? Nie będę mogła być w domu.
- Będziesz, będziesz, tylko po prostu wrócisz i będziesz siedzieć w pokoju jakiś tydzień, a później cię wypuścimy.
- Będę więźniem we własnym domu? - zdziwiła się - Dlaczego?
- Chyba nie chcesz skrzywdzić chłopaków, prawda? - uśmiechnęłam się do niej krzywo - Otóż widzisz, każdy młody wampir ma pragnienie, nad którym bardzo ciężko mu zapanować, więc wyrzucimy Jinxx'a z pokoju i posiedzisz tam przez ten czas, aż pragnienie się unormuje i ty wyjdziesz, a Jeremy wróci do pokoju.
- Och.. - jęknęła - Ale ty będziesz mogła być przy mnie?
- Jasne, będę ci przynosić jedzenie i w ogóle.
W końcu dojechałyśmy do domu, a na polu było już prawie zupełnie jasno. Pociągnęłam lekko przerażoną Sammi do domu.
- Michelle, to ty? - usłyszałam krzyk Andy'ego z kuchni, a po chwili pojawił się obok nas - Sammi!
Wrzask mojego ukochanego pewnie można było usłyszeć w całym domu. Porwał biedną Doll w ramiona i zaczął podrzucać do góry. Tę jakże uroczą scenkę przerwał przeraźliwe darcie ryja przez Fergusona.
- Sammi! - wyrwał dziewczynę Biersackowi i teraz to on podrzucał ją do góry.
Po chwili obok nas pojawiła się reszta Black Veil Brides obudzona przez krzyki chłopaków.
Wszyscy witali się z Doll. Nagle zauważyłam, że Sammi wyciągnęła kły i skierowała je w szyję biednego Jinxx'a.
- Kurwa, zostaw go! - pisnęłam na tyle głośno, że wampirzyca odsunęła się od Fergusona i pobiegła na górę.
- Co? Się? Stało? - zapytał zdziwiony Jeremy - Czemu ona uciekła?
- No bo widzisz.. Jej nowa natura trochę ją przerasta - odpowiedziałam uśmiechając się krzywo - Za jakiś czas jej przejdzie, a do tego czasu musisz się wynieść z waszego pokoju.
- Jak mus to mus - skrzywił się - Kanapo witaj!
Poklepałam go po plecach i ruszyłam na górę do Sammi. Dziewczyna leżała skulona na łóżku i słychać było jej cichy szloch.
- Skarbie? - usiadłam obok nie - Wszystko w porządku?
- Nie! Prawie go ugryzłam.. - szepnęła - Gdyby nie ty... On.. Jeremy.. Mógłby leżeć... Na podłodze z rozgryzionym.. Gardłem... Martwy..
- Ciii.. Już dobrze - przytuliłam ją od tyłu, głaszcząc po włosach - Nic się nie stało. Jinxx żyje. Cały i zdrowy.
- Ale gdybym ja to zrobiła...
- Ale nie zrobiłaś - przerwałam jej w pół zdania - Przestań się zadręczać.
Kołysałam nią chwilę i po chwili jej oddech się uspokoił. Zasnęła. Podniosłam się cicho z łóżka i ruszyłam na dół. W salonie siedzieli wszyscy. Jinxx z Andym o czymś rozmawiali, a reszta grała na xboxie. Wybuchnęłam śmiechem słysząc przezwiska jakich używali. 'Ty pyrtku! Wal się, siusiaku!'.
- Michie, kiedy ona będzie.. taka jak ty? - zapytał niepewnie Jinxx - Taka.. No wiesz, że nie będzie chciała mnie zabić.
- U mnie to trwało tydzień - odpowiedziałam siadając na kolanach Biersack'a - Więc domyślam się, że u niej będzie to trwało podobnie.
- Tydzień na kanapie? - jęknął - Jezu.. Moje plecy!
- Jinxx debilu - zaśmiał się Ashley - Przecież mamy pokój gościnny.
Jeremy spojrzał na Ashleya zaskoczony i jebnął się w czoło robią tak zwany facepalm.
- Jezuu.. Jestem debilem - mruknął - Boże, niech mnie ktoś zabije.
- Mogę przyprowadzić Sammi - zaśmiał się CC - Już prawie to zrobiła.
Zgromiłam go wzrokiem, a Ferguson rzucił się na niego krzycząc, że jego żona nie jest mordercą. W końcu udało nam się rozdzielić chłopaków, a raczej ja to zrobiłam udając zemdlenie. Wszyscy zaczęli mnie ocucać, a ja wybuchnęłam śmiechem otwierając oczy.
- Udawałaś! - krzyknął Ashley z wyrzutem - Ale przynajmniej ich rozdzieliłaś..
- Moja spryciula! - zaśmiał się Andy podnosząc mnie na swoje kolana - Ale nigdy więcej mnie tak nie strasz.
- Się zobaczy - pokazałam mu język - Idziemy do nas?
- Jasne - cmoknął mnie w policzek i trzymając mnie na rękach ruszył na górę.
Wbiegł na górę i prawie rzucił mnie na łóżko. Podszedł do laptopa i włączył muzykę rodem z pornosa. Zachichotałam, a on spojrzał na mnie najseksowniejszym wzrokiem, który zapowiadał długą i bardzo pracowitą noc. Zaczął się poruszać jak rasowy striptizer i powoli rozpinał koszulę, którą właśnie miał na sobie. Zjechał nią do łokci tańcząc chwilę i ściągnął ją zupełnie, rzucając za siebie. Po chwili obok koszuli znalazł się i podkoszulek. Potańczył tak chwilę i zaczął rozpinać spodnie, a ja zagwizdałam. Uśmiechnął się łobuzersko i zbliżył się do mnie. Klęknęłam na łóżku i zaczęłam głaskać go i całować po klatce piersiowej. Nagle, gwałtownie się ode mnie odsunął i dokończył ściąganie spodni. Dokładnie z końcem piosenki Andy był już nagi. Chyba nie muszę mówić co było dalej.
~ ~ ~ ~ ~
Nie skomentuje tego rozdziału.
Czekam na komentarze misiaczki ;3
7. Rejs po Wenecji z ukochanym
9. Pływanie z delfinami
11. Zajebista impreza na Ibizie
13. Wycieczka po Europie
14. Skok na bugnee
17. Skoczyć z klifu do morza
18. Zdjęcie ze Statuą Wolności
19. Zdjęcie pod wieżą Eiffla
Rozdział zaaaaajebistyyy *___* Ty zboczuchu ;3 Dobrze, że Sammi żyje ;* Pisaj szybkooo <3
OdpowiedzUsuńkońcówka rozjebała XDDDDDDDDDDD
OdpowiedzUsuństop! teraz Andrzej patrzcie świnie Polsza rozjebana nakurwia striptizik nananananana
nic, nic.
Hahahahaha zjebałam się xD Jesteś zajebista! xD
Usuństaph
OdpowiedzUsuńbo się zarumienię ;;
Cieszę się że Sammy jednak zyje. Ale ten atak na Jinxx'a - troche sie bałam. Ale się nie pocałowali... za mało romantyzmu ;D
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie, na nowy rozdział.
Ojej.. Sammi żyje! Yeah! Zabiłabym, jakbyś ją uśmierciła. Ten atak na Jinxx'a...Ugh.. moja wyobraźnia i jej zboczenia trochę to ubarwiły xDDDDD Końcówka rozjebała mnie na łopatki. Czytałam chyba z 8 razy i sb. wyobrażałam... Stop... bo znowu mi zboczone rzeczy przyjdą na myśl....Za późno. I co ja wiecej mogę.. Zajebisty po prostu. Czekam na next'a :* I zapraszam do siebie. http://hellomyhatebvb.blogspot.com/
OdpowiedzUsuń